PORTAL NIEZALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
fizjopedia.pl
jesteśmy razem
11
lat!
9 lutego 2015 Wyższa Rozpoznanie ICD-10 F.20, czyli co drąży dialog o polskiej fizjoterapii Maciej Okoń Po obejrzeniu reportażu telewizyjnego pt. „Reguły gry” nadawanego w TVP, w którym Rzecznik Praw Obywatelskich pani Irena Lipowicz wypowiadała się, że złożone w sejmie projekty ustaw o zawodzie fizjoterapeuty są całkiem dobre i wymagają tylko nieznacznych poprawek - można wpaść w konsternację. Przecież jeszcze całkiem niedawno krajowy konsultant w dziedzinie fizjoterapii wydał zupełnie odmienną opinię. Być może nie wszyscy wiedzą albo nie wszyscy pamiętają, że w latach 1999–2002 stanowisko prezesa Śląskiej Regionalnej Kasy Chorych piastował pan Andrzej Sośnierz. Z jego inicjatywy wdrożono program usprawnień, polegający na wprowadzeniu elektronicznych kart chipowych (KUZ), które do dzisiaj służą w weryfikacji w systemie śląskiego NFZ statusu ubezpieczeniowego pacjentów. Karty są także nośnikiem danych osobowych oraz służą autoryzacji wykonanych świadczeń w ramach realizacji kontraktu z NFZ. Wprowadzone zmiany na owe czasu były bardzo nowatorskie, wyprzedzające pewne rozwiązania, ale przede wszystkim – do tego stopnia poprawiające przejrzystość systemu - by w krótkim czasie przynieść całkiem spore oszczędności. Osiągnięcia prezesa Sośnierza uwieńczone zostały otrzymaniem prestiżowego tytułu „Lidera Informatyki” oraz… dwoma sądowymi aktami oskarżenia (między innymi o niegospodarność w związku z wydatkami na wspomniane karty). W obu procesach dochodzi do uniewinnienia, ale ponieważ równocześnie narasta również konflikt prezesa z Ministerstwem Zdrowia, Andrzej Sośnierz rezygnuje z obejmowanej funkcji. Co to wszystko ma wspólnego z powstającym ustawodawstwem regulującym zawód fizjoterapeuty? Główna kwestia - to znów konsekwentne równanie w dół do upośledzonego systemu, działającego w publicznej ochronie zdrowia. Wprowadzone przepisy zamiast poprawiać sytuację i faktycznie podwyższać jakość usług oraz efektywność działań leczniczych - będą komplikować i ostatecznie bardzo utrudniać funkcjonowanie fizjoterapeutom w branży. W telewizyjnym materiale wspomina się o problemach, z istnieniem których nie sposób się nie zgodzić się – nie jest tak dobrze, jakbyśmy wszyscy sobie tego życzyli. Ale na chwilę obecną fizjoterapeuci działający na rynku usług prywatnych to alternatywa dla przeładowanej kolejkami oraz często nieskutecznie działającej fizjoterapii publicznej. W praktyce wprowadzenie obowiązku skierowań lekarskich przed wizytą w prywatnym gabinecie fizjoterapeutycznym nie jest żadną troską ani dbałością o pacjenta, ale jedynie sztucznym pompowaniem kosztów leczenia. Jest też również pazernym ograniczaniem całkiem sprawnie działających prywatnych praktyk, których rozwój oraz istnienie widocznie nie wszystkim się podoba. Minęło kilkanaście lat od wspomnianej historii w Śląskiej Kasie Chorych; przelano miliony złotych, proces informatyzacji przebiega topornie, nikt otwarcie nie mówi o niegospodarności i topieniu publicznych pieniędzy. Fizjoterapeuci przedstawiają merytoryczne zastrzeżenia do przepisów mających określać ich zawód, tylko cały polityczno-urzędniczy „mainstream” nie widzi w tym żadnego problemu oraz – co chyba najgorsze w tym wszystkim - otrzymuje akceptację od części naszego fizjoterapeutycznego środowiska. Do tej zbiorowej schizofrenii przyłączyła się ostatnio Naczelna Izba Lekarska ujmując fizjoterapeutom – co kuriozalne - statut zawodu zaufania społecznego. Wszystko, oczywiście, dla dobra pacjenta… Tomasz Borowski

© Fizjopedia.pl - Portal niezależnej publicystyki fizjoterapeutycznej, 2008-2019

Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiały umieszczone na tej stronie są prawnie chronioną własnością intelektualną.

Kopiowanie, wydruk lub inne rozpowszechnianie bez podania źródła, będzie traktowane jako działanie na szkodę portalu i ścigane wszelkimi,

przewidzianymi prawem, środkami.

O PORTALU

© Fizjopedia.pl - Portal niezależnej publicystyki

fizjoterapeutycznej, 2008-2019

Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiały umieszczone

na stronach portalu są własnością intelektualną

portalu Fizjopedia.pl.

Kopiowanie i wydruk bez podania źródła traktowane

będą jako działania na szkodę portalu Fizjopedia.pl

i ścigane wszelkimi, przewidzianymi prawem,

środkami. Portal nie bierze odpowiedzialności

za treść zamieszczonych reklam.

Maciej Okoń

PORTAL NIEZALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
fizjopedia.pl
9 lutego 2015 Rozpoznanie ICD-10 F.20, czyli co drąży dialog o polskiej fizjoterapii Maciej Okoń Po obejrzeniu reportażu telewizyjnego pt. „Reguły gry” nadawanego w TVP, w którym Rzecznik Praw Obywatelskich pani Irena Lipowicz wypowiadała się, że złożone w sejmie projekty ustaw o zawodzie fizjoterapeuty są całkiem dobre i wymagają tylko nieznacznych poprawek - można wpaść w konsternację. Przecież jeszcze całkiem niedawno krajowy konsultant w dziedzinie fizjoterapii wydał zupełnie odmienną opinię. Być może nie wszyscy wiedzą albo nie wszyscy pamiętają, że w latach 1999–2002 stanowisko prezesa Śląskiej Regionalnej Kasy Chorych piastował pan Andrzej Sośnierz. Z jego inicjatywy wdrożono program usprawnień, polegający na wprowadzeniu elektronicznych kart chipowych (KUZ), które do dzisiaj służą w weryfikacji w systemie śląskiego NFZ statusu ubezpieczeniowego pacjentów. Karty są także nośnikiem danych osobowych oraz służą autoryzacji wykonanych świadczeń w ramach realizacji kontraktu z NFZ. Wprowadzone zmiany na owe czasu były bardzo nowatorskie, wyprzedzające pewne rozwiązania, ale przede wszystkim – do tego stopnia poprawiające przejrzystość systemu - by w krótkim czasie przynieść całkiem spore oszczędności. Osiągnięcia prezesa Sośnierza uwieńczone zostały otrzymaniem prestiżowego tytułu „Lidera Informatyki” oraz… dwoma sądowymi aktami oskarżenia (między innymi o niegospodarność w związku z wydatkami na wspomniane karty). W obu procesach dochodzi do uniewinnienia, ale ponieważ równocześnie narasta również konflikt prezesa z Ministerstwem Zdrowia, Andrzej Sośnierz rezygnuje z obejmowanej funkcji. Co to wszystko ma wspólnego z powstającym ustawodawstwem regulującym zawód fizjoterapeuty? Główna kwestia - to znów konsekwentne równanie w dół do upośledzonego systemu, działającego w publicznej ochronie zdrowia. Wprowadzone przepisy zamiast poprawiać sytuację i faktycznie podwyższać jakość usług oraz efektywność działań leczniczych - będą komplikować i ostatecznie bardzo utrudniać funkcjonowanie fizjoterapeutom w branży. W telewizyjnym materiale wspomina się o problemach, z istnieniem których nie sposób się nie zgodzić się – nie jest tak dobrze, jakbyśmy wszyscy sobie tego życzyli. Ale na chwilę obecną fizjoterapeuci działający na rynku usług prywatnych to alternatywa dla przeładowanej kolejkami oraz często nieskutecznie działającej fizjoterapii publicznej. W praktyce wprowadzenie obowiązku skierowań lekarskich przed wizytą w prywatnym gabinecie fizjoterapeutycznym nie jest żadną troską ani dbałością o pacjenta, ale jedynie sztucznym pompowaniem kosztów leczenia. Jest też również pazernym ograniczaniem całkiem sprawnie działających prywatnych praktyk, których rozwój oraz istnienie widocznie nie wszystkim się podoba. Minęło kilkanaście lat od wspomnianej historii w Śląskiej Kasie Chorych; przelano miliony złotych, proces informatyzacji przebiega topornie, nikt otwarcie nie mówi o niegospodarności i topieniu publicznych pieniędzy. Fizjoterapeuci przedstawiają merytoryczne zastrzeżenia do przepisów mających określać ich zawód, tylko cały polityczno-urzędniczy „mainstream” nie widzi w tym żadnego problemu oraz – co chyba najgorsze w tym wszystkim - otrzymuje akceptację od części naszego fizjoterapeutycznego środowiska. Do tej zbiorowej schizofrenii przyłączyła się ostatnio Naczelna Izba Lekarska ujmując fizjoterapeutom – co kuriozalne - statut zawodu zaufania społecznego. Wszystko, oczywiście, dla dobra pacjenta…
O PORTALU