8 czerwca 2014   Niech każdy zajmuje się tym, co do niego należy    O potrzebie współpracy, a nie dzikiej rywalizacji oraz o zgubnych skutkach chodzenia na skróty z Piotrem Szczotką, masażystą, bodyworkerem i felietonistą rozmawia Tomasz Borowski   Tomasz    Borowski:    Panie    Piotrze,    jest    pan    jedną z     najbardziej     rozpoznawalnych     osób,     związanych z   masażem   w   Polsce.   Podobno   w   tym   roku   obchodzi pan mały jubileusz swojej przygody z masażem?   Piotr   Szczotka:   Tak   się   składa,   że   mój   rocznik   miał   dyplom 5    czerwca    1989    roku.    Swoją    pierwszą    pracę    zacząłem w   październiku.   Ale   jeśli   już   o   jubileuszach,   to   niech   to raczej     będzie     podzielenie     się     pozytywną     refleksją, która    będzie    czymś    więcej    niż    tylko    podsumowaniem. Mój   egzamin   dyplomowy,   jak   wspomniałem,   odbył   się   dzień po   dacie   dosyć   ważnej   dla   Polaków;   co   dziś   daje   mi   sporo do   myślenia.   Zaczynaliśmy   w   zupełnie   innej   rzeczywistości. Podstawowy   kontakt   pacjentów   z   masażem   był   wówczas w    szpitalach,    przychodniach    i    sanatoriach.    Był    to    zwłaszcza    masaż    stricte    terapeutyczny, co   nie   oznacza,   że   zainteresowani   mieli   jedynie   takie   doświadczenia.   W   pewnym   zakresie   masaż był obecny w kosmetyce, sporcie i stosowany rekreacyjnie, jak to wówczas nazywano. No tak, taka była wówczas terminologia…   Terminologia   to   jedno,   a   możliwości   dyplomowanych   masażystów   i   ówczesnych   fizjoterapeutów   to drugie.   Ludzie   zagłębiali   się   przede   wszystkim   w   to,   co   oferowały   stojące   na   dosyć   wysokim poziomie   ówczesne   medyczne   szkoły.   Były   to   zazwyczaj   medyczne   studia   zawodowe   z   wydziałami masażu   leczniczego   albo   fizjoterapii,   a   na   poziomie   studiów   był   kierunek   magister   rehabilitacji ruchowej.   Myślę,   że   było   inne   skupienie   słuchaczy,   także   bardziej   egzekwowano   wyniki   w   nauce; a    przede    wszystkim    stawiano    na    praktyki    zawodowe.    Studium,    które    ich    nie    gwarantowało, nie    mogło    przecież    istnieć.    Były    to    praktyki    kliniczne    i    ambulatoryjne,    czasem    także    wizyty domowe. Inny też był egzamin?   Oczywiście!   Teoria,   pytania   praktyczne,   anatomia,   a   przede   wszystkim   żywy   kontakt   z   pacjentem na   egzaminach   w   powyższych   placówkach   medycznych,   a   nie   udający   pacjentów   koledzy-studenci. Poza   tym   był   też   egzamin   lub   rozmowa   kwalifikacyjna   do   studium,   wiązały   się   one   między   innymi z testami sprawności manualnej. Jak    pan    ocenia    proces    transformacji,    który    nastąpił    później?    Mam    na    myśli    zmianę podejścia pacjentów.   Można   mówić   różnie   o   minionych   czasach,   ale   mimo   że   pacjenci   czasem   czekali   na   zabiegi, fizjoterapia    w    większym    zakresie    była    dostępna    dla    pacjentów    niż    ma    to    miejsce    dziś. Mam    na    myśli    refundowane    zabiegi.    Czasem,    paradoksalnie    mając    już    ustalone    zabiegi, szli   do   następnego   specjalisty   i   robili   sobie   kolejkę   –   jak   to   mówiono   -   „na   zaś”…   O   sporych zapasach    refundowanych    leków    w    domowych    apteczkach    nie    trzeba    chyba    już    wspominać. Żaden   współczesny   system   opieki   zdrowotnej   by   tego   nie   udźwignął.   Ale   jakoś   wymazujemy   to z pamięci. Mówię o latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. No tak, ale przyszły jednak potem zmiany.   Myślę   że   „złota   dekada”   miała   miejsce   raczej   za   czasów   kas   chorych   niż   dzisiaj   w   ramach   NFZ. Tu   nie   chodzi   o   gloryfikację   poprzedniego   systemu,   ale   o   zaradność   ludzi   i   dostęp   do   leczenia. Było   pewne   sterowanie   oddolne,   obecnie   jest   ustalane   z   góry.   Dziś   czasem   pacjenci   czekają na    zabiegi    w    wielomiesięcznych    kolejkach.    Wtedy    szli    raczej    za    skutecznością    leczenia, za konkretnymi terapeutami. Dzisiaj liczy się podpisany kontrakt i refundacja. Czy zmieniło się podejście do masażu przez te lata?   No,   jesteśmy   w   XXI   wieku.   Pacjenci,   ale   także   klienci   –   bo   nie   każdy   korzysta   jedynie   z   zabiegów terapeutycznych   –   mają   sposobność   korzystania   z   przeróżnych   zabiegów   masażu   i   pokrewnych. Korzystają    z    nich    w    klinikach,    sanatoriach,    prywatnych    gabinetach,    ale    i    salonach    spa. Sporym    zainteresowaniem    cieszą    się    też    zabiegi    wykonywane    tzw.    mobilnie,    czyli    u    klienta w   domu.   Niestety,   zabiegi   stricte   terapeutyczne,   te   refundowane,   są   coraz   bardziej   limitowane. Raczej przypomina to pakiety fizjoterapeutyczne, niż zindywidualizowane potrzeby.   Ktokolwiek    gloryfikuje    świadomość    pacjentów    zagranicą,    nie    wie    o    czym    mówi.    To    właśnie w   Polsce   przeciętnie   obywatel   musi   opłacać   obowiązkowe   składki,   a   i   tak   dodatkowo   leczy   się prywatnie.   Powstały   też   jak   grzyby   po   deszczu   prywatne   gabinety   nie   tylko   stricte   lecznicze   i   sporo osób    dodatkowo    korzysta    z    zabiegów    w    różnych    celach:    relaksacyjnych,    kosmetycznych czy profilaktycznie. Da    się    to    jakoś    sensownie    uporządkować?    Mamy    z    tym    problem    my,    specjaliści, a cóż dopiero pacjenci!   Rzeczywiście,   to   niełatwe.   Nie   lubię   stosować   słowa   „błędy”   ale   czasem   korzystający   z   zabiegów gubią   się   w   natłoku   informacji   i   terminologii.   Często   też   nie   do   końca   wiedzą,   z   czego   korzystają. Gdybyśmy   chcieli   pokusić   się   o   próbę   usystematyzowania,   musimy   mieć   świadomość,   że   mamy kilka grup zabiegów, gdzie rdzeniem jest masaż lub jego elementy.   Najbardziej   rozpoznawalne   są   masaże   specjalistyczne,   w   których   zawierają   się   na   przykład:   masaż klasyczny,   segmentarny,   łącznotkankowy,   manualny   drenaż   limfatyczny   (część   MDL   lub   też   KTU*), masaż   tkanek   głębokich,   masaż   okostnej,   itd.   Różne   metody   autorskie,   zabiegi   w   środowisku wodnym,   przyrządowe,   wibracyjne.   Jest   też   spora   oferta   zabiegów   wschodnich,   polinezyjskich, itd.,    nazywanych    czasem    dla    ułatwienia    ”masażami    świata”.        Ale    to    są    pewne    uproszczenia myślowe. W sumie są to zabiegi aplikowane w zupełnie prywatnym resorcie.   Inną   formą   działań   są   metody,   oparte   na   pracy   z   tkankami   miękkimi,   gdzie   masaż   jest   jednym z   elementów.   Czasem   pacjent   jest   przekonany   że   idzie   na   masaż,   ale   dowiaduje   się   że   ktoś pracuje     z     powięzią;     następuje     uwalnianie,     manipulacje     tkankami     miękkimi,     miejscowe opracowania    jak    punkty    spustowe.    Innym    razem    korzysta    z    masażu,    ale    w    ramach    technik osteopatycznych   lub   elementów   bardziej   obszernego   zabiegu   fizjoterapeutycznego,   do   którego przygotowuje    się    tkanki    poprzez    wstępny    masaż.    Jednak    powinno    się    o    tym    pacjentowi powiedzieć, uświadomić go, z czego tak naprawdę korzysta.
PIERWSZY GŁOS DZIENNIKARSTWA FIZJOTERAPEUTYCZNEGO W POLSCE REKLAMA
Strona ma charakter informacyjny i popularyzujący wiedzę z zakresu fizjoterapii. Redakcja Portalu nie bierze odpowiedzialności za skutki praktycznego wykorzystania treści zawartych na stronie. Portal Fizjopedia.pl nie bierze odpowiedzialności za treść reklam, umieszczonych na stronach portalu oraz za treści publikowane przez Czytelników na forach dyskusyjnych.   Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiały umieszczone na stronach portalu są własnością intelektualną Fizjopedia.pl.  Kopiowanie i wydruk bez podania źródła traktowane będą jako działania na szkodę portalu Fizjopedia.pl i ścigane wszelkimi, przewidzianymi prawem, środkami.     (c) Fizjopedia.pl, 2008-2017    FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEZALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
FIZJOPEDIA.PL NIEZALEŻNY SERWIS INFORMACYJNY POŚWIĘCONY FIZJOTERAPII
Rozmowy niekontrolowane
dalej dalej
* KTU - Kompleksowa Terapia Udrażniająca (Przeciwobrzękowa) - przyp. TB