13 maja 2013   Nie protestując, dajemy ciche przyzwolenie    z Aleksandrem Lizakiem rozmawia Radosław Dzikoń Radosław   Dzikoń:   Kieruje   pan   jednym   z   największych ośrodków   szkoleniowych   dla   fizjoterapeutów   w   Polsce. Jak   ocenia   pan   rynek   i   ofertę   szkoleń   skierowaną   do fizjoterapeutów?   Aleksander   Lizak:   Zainteresowanie   kursami   specjalistycznymi jest      duże.   W   naszej   firmie   możemy   pochwalić   się   już   16   tys. absolwentów   różnego   rodzaju   szkoleń.   Kursanci,   którzy   trafili do   nas,   z   reguły   u   nas   zostają.   Liczbę   absolwentów   innych jednostek     szkolących     trudno     ocenić.     Raczej     należałoby spojrzeć na całą organizację szkolenia.   Od   15   lat   zajmuję   się   organizacją   kursów   specjalistycznych i   nasz   zespół   to   wybitni   specjaliści   w   swoich   dziedzinach, z    dużym    doświadczeniem    praktycznym    i    merytoryczno- - dydaktycznym.W    nauczaniu    każdej    koncepcji    metod    fizjoterapeutycznych    znaleźć    się    mogą nauczyciele,   którzy   uczą   lepiej   lub   gorzej.   Trudno   jest   oceniać   pracę   innych.   Można   to   zrobić jedynie wtedy, kiedy uczestniczymy w takim szkoleniu.   Patrząc   na   kursy   metody   PNF,   można   powiedzieć,   że   osoby,   które   trafiają   z   innych   ośrodków szkoleniowych    są    mniej    zadowoleni    z    kursu    podstawowego,    kontynuując    naukę    na    kursie rozwijającym   u   nas.   Zaznaczyć   należy   jednak,   że   podobnie   może   to   działać   w   drugą   stronę. Obecnie   biznes   szkoleń   rozwija   się   tak,   że   często   zauważa   się   dumping   cenowy.   Wynika   to   wprost z ilości jednostek szkolących. Czy      wybór   konkretnego   kursu   należy   rozpatrywać   tylko   przez   pryzmat   ile   kosztuje   dane szkolenie?   Dla   młodych   ludzi   kończących   studia,   poszukujących   dalszej   możliwości   kształcenia   się,   ważna   jest przede   wszystkim   cena   i   miejsce   gdzie   odbywa   się   szkolenie.   Trudno   zorientować   się   absolwentom wydziału   fizjoterapii,   gdzie   proponowane   są   szkolenia   na   najwyższym   poziomie.   Fizjoterapeuci wiedzą   co   to   jest   koncepcja   PNF,   więc   wybierają   instruktora,   który   jest   akredytowany   przez   IPNFA, myśląc, że jest to kurs taki sam, jak np. w Krakowie.   Jest    również    tak,    że    część    fizjoterapeutów    już    słyszało    o    opiniach    na    temat    instruktorów konkretnych   kursów   i   świadomie   wybierają   się   na   konkretne   szkolenie,   do   wybranego   instruktora. Myślę   jednak,   że   takich   jest   niewielu,   a   raczej   decydują   o   tym   argumenty,   o   których   mówiłem wcześniej.   Obecnie   spotykamy   się   z   taką   sytuacją,   że   odbywa   się   dość   agresywna   polityka   o   rynek   szkoleń. Słyszałem,    że    wielu    instruktorów    werbuje    studentów    fizjoterapii    na    kursy    bezpośrednio    w uczelniach. Dotyczy to również organizatorów szkoleń. Szkoli    pan    fizjoterapeutów    również    za    granicą.    Czy    dostępność    i    oferta    szkoleń podyplomowych jest podobna jak w Polsce?   Odpowiadając   na   to   pytanie,   posłużę   się   przykładem.   W   koncepcji   w   której   uczę,   czyli   PNF,   rynek w   Niemczech   dla   instruktorów   z   poza   tego   kraju   jest   zamknięty.   Wymagana   jest   akredytacja niemieckiej    kasy    chorych    i    trzeba    w    języku    niemieckim    zdać    egzamin,    żeby    stać    się akredytowanym   nauczycielem   PNF.   Zupełnie   inaczej   niż   w   Polsce.   W   roku   2012   koncepcji   PNF w   Polsce,   uczyło   37   instruktorów   z   całego   świata.   Nikt   w   Polsce   tego   nie   kontroluje.   Docierają   do mnie   pojedyncze   głosy,   że   standardy   organizowania   kursów   w   koncepcji   PNF   nie   zawsze   spełniają standardy   IPNFA,   jeśli   chodzi   o   przebieg   szkolenia.   Szkolenia   podyplomowe   w   Polsce   w   wielu miejscach   to   -   mówiąc   kolokwialnie   -   “wolna   amerykanka”.   Nikogo   nie   interesuje,   kto   i   jak   uczy. Jeśli uda zrobić się dobry marketing, to po prostu kurs się sprzedaje. Rynek    kursów    dla    fizjoterapeutów    bardzo    mocno    w    ostatnim    czasie    się    rozwija. Na co powinien zwrócić uwagę fizjoterapeuta wybierając konkretny kurs?   Jeśli    chodzi    o    edukację    w    koncepcji    PNF,    polecam    sprawdzenie    oficjalnej    strony    IPNFA. Znajdują   się   tam   informacje   dotyczące   standardów   kształcenia   oraz   tego,   czego   należy   wymagać zarówno   od   instruktora   prowadzącego   szkolenie,   jak   i   od   organizatora.   Niezmiernie   ważny   jest również   harmonogram   szkolenia.   Organizator   przed   kursem   powinien   przesłać   go   uczestnikowi, a   on   zawsze   może   zwrócić   się   do   IPNFA   Polska   celem   sprawdzenia,   czy   spełnia   on   kryteria certyfikacji kursu.   Problemem   jest   również   to,   iż   niewielu   absolwentów   fizjoterapii   posiada   informację   dotyczące organizacji    skupiających    konkretne    standardy    szkolenia.    Dotyczy    to    również    nadrzędnych organizacji      fizjoterapeutów   w   całej   Europy   i   świata.   95%   fizjoterapeutów   nie   posiada   wiedzy na   temat      WCPT,   IFOMPT,   IPNFA,   IBITA.   Nieznajomość      ta   wynika   z   braku   informacji   w   toku studiowania. Dotyczy to również wiedzy ogólnej na temat fizjoterapii w innych krajach.   Przy    wyborze    konkretnego    kursu    na    pewno    trzeba    się    sugerować    się    standardami    szkoleń międzynarodowych organizacji metod fizjoterapii. Był   pan   pierwszym   instruktorem   metody   PNF   w   Polsce.   Co   spowodowało,   że   zwrócił   pan swoją szczególną uwagę właśnie na tę koncepcję?   Jest   to   koncepcja,   którą   z   pewnymi   ograniczeniami   możemy   wykorzystać   w   pracy   z   wszystkimi pacjentami.   Daje   ona   fundament      do   kierunkowania   swoich   zainteresowań   na   dalszym   etapie specjalizowania   się   w   konkretnych   problemach   klinicznych.   Tą   metodą   można   prowadzić   terapię pacjentów    po    udarze,    z    bólami,    bądź    z    wadami    postawy.    Doskonale    wkomponowuje    się w   prowadzenie   dokumentacji   zgodnie   z   wytycznymi      International   Classification   of   Functioning and Disability, a przede wszystkim uwzględnia indywidualne potrzeby życia codziennego pacjenta.   Koncepcja    ta    uczy    podstawowej    analizy    na    poziomie    codziennego    funkcjonowania    pacjenta oraz   zaburzonej   funkcji   i   struktury   ciała.   Stanowi   bazę   do   doskonalenia   swojego   terapeutycznego warsztatu   w   oparciu   o   inne   metody,   np.   terapii   manualnej;   uczy   również   budowania   strategii terapii.
PIERWSZY GŁOS DZIENNIKARSTWA FIZJOTERAPEUTYCZNEGO W POLSCE REKLAMA
Strona ma charakter informacyjny i popularyzujący wiedzę z zakresu fizjoterapii. Redakcja Portalu nie bierze odpowiedzialności za skutki praktycznego wykorzystania treści zawartych na stronie. Portal Fizjopedia.pl nie bierze odpowiedzialności za treść reklam, umieszczonych na stronach portalu oraz za treści publikowane przez Czytelników na forach dyskusyjnych.   Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiały umieszczone na stronach portalu są własnością intelektualną Fizjopedia.pl.  Kopiowanie i wydruk bez podania źródła traktowane będą jako działania na szkodę portalu Fizjopedia.pl i ścigane wszelkimi, przewidzianymi prawem, środkami.     (c) Fizjopedia.pl, 2008-2017    FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEZALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
FIZJOPEDIA.PL NIEZALEŻNY SERWIS INFORMACYJNY POŚWIĘCONY FIZJOTERAPII
Rozmowy niekontrolowane
dalej dalej