PIERWSZY GŁOS DZIENNIKARSTWA FIZJOTERAPEUTYCZNEGO W POLSCE REKLAMA Strona ma charakter informacyjny i popularyzujący wiedzę z zakresu fizjoterapii. Redakcja Portalu nie bierze odpowiedzialności za skutki praktycznego wykorzystania treści zawartych na stronie. Portal Fizjopedia.pl nie bierze odpowiedzialności za treść reklam, umieszczonych na stronach portalu oraz za treści publikowane przez Czytelników na forach dyskusyjnych.   Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiały umieszczone na stronach portalu są własnością intelektualną Fizjopedia.pl.  Kopiowanie i wydruk bez podania źródła traktowane będą jako działania na szkodę portalu Fizjopedia.pl i ścigane wszelkimi, przewidzianymi prawem, środkami.     (c) Fizjopedia.pl, 2008-2017     FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEZALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
Punkty spustowe. Strefa wolnych felietonów
2 stycznia 2017   Działo się, czyli historie wojenne    Tomasz Borowski   I    Krajowy    Zjazd    Fizjoterapeutów    przeszedł    do    historii.    Dla    nas    delegatów,    były    to    dwa    dni naprawdę    ciężkich,    eksploatujących    umysł    i    ciało    obrad.    Emocje,    zmęczenie    i    głód    (dość powiedzieć, że cokolwiek, co nadawało się do jedzenia, miało wartość złota).   Na    Zjazd    przyjechało    ponad    95    procent    delegatów.    To    wynik    niebywały,    zważywszy    na    to, że   spotkaliśmy   w   okresie   międzyświątecznym,   w   którym   cześć   delegatów   była   już   na   swoim, wcześniej   zaplanowanym   wypoczynku.   Na   obrady   dotarli   delegaci,   nie   zważywszy   na   odległości   do pokonania,   trudności   ze   znalezieniem   noclegu,   samopoczucie   czy   osobiste   plany.   To   wielki   dowód odpowiedzialności.   Dwa   dni   i   dwa   różne   oblicza   Zjazdu.   Gdy   pierwszego   dnia   na   bieżąco   umieszczałem   na   naszym fejsbukowym   profilu   informacje   o   tym,   co   dzieje   się   na   sali   obrad,   czułem   się   jak   korespondent wojenny.    Nie    bez    powodu.    Obrady    i    nastroje    przypominały    jedną    wielką    wojnę.    Toczyliśmy nieprzejednane    bitwy    o    to,    kto    ma    prowadzić    obrady,    jakie    poprawki    mają    być    przyjęte; kto   ma   rację   a   kto   jej   nie   ma,   nie   miał   i   nigdy   mieć   nie   będzie.   Najczęściej   używanym   wyrażeniem (średnio   co   kilka   minut)   był   zwrot   “wniosek   formalny”,   odmieniany   przez   wszystkie   przypadki rodzimej deklinacji.   Drugiego   dnia   stało   się   coś   zupełnie   niezwykłego.   Coś,   co   zauważyło   wielu   obecnych.   Staliśmy   się niemal   wszyscy   jedną   grupą.   Zniknęły   wrogość,   animozje,   uprzedzenia   i   stowarzyszeniowe   barwy wojenne.     Integrowaliśmy     się     kolejkach     do     list     obecności,     po     kawę,     po     miskę     zupy, którą    zafundowało    nam    Ministerstwo    Zdrowia.    Uśmiechaliśmy    się    do    siebie,    mijając    się w    kuluarach.    Nawet    zastanawialiśmy    się,    co    byłoby,    gdyby    Zjazd    potrwał    kilka    dni    dłużej. Bylibyśmy   najbardziej   zgodną   grupą   zawodową   pod   słońcem.   Świadczy   to   wszystko   o   jednym: niepotrzebnie poróżnia nas źle pojmowana polityka.   Wybory   prezesa   Krajowej   Izby   Fizjoterapeutów,   które   miały   przynieść   najwięcej   emocji,   okazały się    całkiem    kulturalnym    pojedynkiem    dwójki    dżentelmenów,    którzy    z    gracją    poradzili    sobie z   najbardziej   nawet   uszczypliwymi   pytaniami   ze   strony   delegatów.   A   uszczypliwości   i   szpilek   było z    obu    stron,    co    niemiara.    Przegrana    z    profesorem    Maciejem    Krawczykiem    o    stanowisko prezesa   KIF   nie   jest   dla   nikogo   porażką.   Wynik   głosowania   potwierdził,   że   jest   on   zdecydowanie najbardziej popularną osobowością polskiej fizjoterapii.   Trzeba    z    radością    podkreślić,    że    sytuacji,    które    przyniosły    naprawdę    złe    emocje    było o   wiele   mniej,   niż   można   by   się   było   tego   spodziewać   i   dotyczyły   one   przeważnie   działań   poza   salą obrad.   Nie   znaczy   to,   że   wszystko   było   piękne   i   uczciwe.   O,   nie!   Były   utarczki,   knowania   i   ciosy celowane   poniżej   pasa.   Tam,   gdzie   w   grę   wchodzi   władza,   zawsze   budzą   się   demony.   Na   szczęście po    obu    stronach    nie    brakowało    rozwagi.    Mistrzami    politycznych    mediacji    okazali    się    m.in.: dr Zbigniew Wroński, Tomasz Marek, prof. Zbigniew Śliwiński i prof. Maciej Krawczyk.   Na    pewno    każdy    z    nas    wracał    ze    Zjazdu    z    innymi    wrażeniami    i    różnymi    emocjami. Jedni    z    uczuciem    satysfakcji,    drudzy    z    poczuciem    niedosytu,    jeszcze    inni    -    z    przekonaniem o    swojej    porażce.    Jedno    jest    jednak    pewne    -    udowodniliśmy    jako    delegaci,    że    potrafimy rozmawiać,   że   potrafimy   grać   fair   play.   Dlatego   I   Krajowy   Zjazd   Fizjoterapeutów   był   zwycięstwem wszystkich,   którzy   przybyli.   Sam   udział   w   tym   historycznym   wydarzeniu   był   dla   nas   wszystkim zaszczytem.
Tomasz Borowski Redaktor Naczelny portalu Fizjopedia.pl
Komentarze
O Portalu
Ostatnie felietony
Wyższa matematyka, czyli historie      z Trójkąta Bermudzkiego
Ostatnie rozmowy
Punkty spustowe. Strefa wolnych felietonów
FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEZALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
Redakcja Portalu nie bierze odpowiedzialności za skutki praktycznego wykorzystania treści zawartych na stronie. Portal Fizjopedia.pl nie bierze odpowiedzialności za treść reklam, umieszczonych na stronach portalu.   Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiały umieszczone na stronach portalu są własnością intelektualną Fizjopedia.pl.  Kopiowanie i wydruk bez podania źródła traktowane będą jako działania na szkodę portalu Fizjopedia.pl i ścigane wszelkimi, przewidzianymi prawem, środkami.     (c) Fizjopedia.pl, 2008-2017 FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
PIERWSZY GŁOS DZIENNIKARSTWA FIZJOTERAPEUTYCZNEGO
komentarze
o portalu
2 stycznia 2017   Działo się, czyli historie wojenne    Tomasz Borowski   I Krajowy Zjazd Fizjoterapeutów przeszedł do historii. Dla nas delegatów, były to dwa dni naprawdę ciężkich, eksploatujących umysł i ciało obrad. Emocje, zmęczenie i głód (dość powiedzieć, że cokolwiek, co nadawało się do jedzenia, miało wartość złota).   Na Zjazd przyjechało ponad 95 procent delegatów. To wynik niebywały, zważywszy na to, że spotkaliśmy w okresie międzyświątecznym, w którym cześć delegatów była już na swoim, wcześniej zaplanowanym wypoczynku. Na obrady dotarli delegaci, nie zważywszy na odległości do pokonania, trudności ze znalezieniem noclegu, samopoczucie czy osobiste plany. To wielki dowód odpowiedzialności.   Dwa dni i dwa różne oblicza Zjazdu. Gdy pierwszego dnia na bieżąco umieszczałem na naszym fejsbukowym profilu informacje o tym, co dzieje się na sali obrad, czułem się jak korespondent wojenny. Nie bez powodu. Obrady i nastroje przypominały jedną wielką wojnę. Toczyliśmy nieprzejednane bitwy o to, kto ma prowadzić obrady, jakie poprawki mają być przyjęte; kto ma rację a kto jej nie ma, nie miał i nigdy mieć nie będzie. Najczęściej używanym wyrażeniem (średnio co kilka minut) był zwrot “wniosek formalny”, odmieniany przez wszystkie przypadki rodzimej deklinacji.   Drugiego dnia stało się coś zupełnie niezwykłego. Coś, co zauważyło wielu obecnych. Staliśmy się niemal wszyscy jedną grupą. Zniknęły wrogość, animozje, uprzedzenia i stowarzyszeniowe barwy wojenne. Integrowaliśmy się kolejkach do list obecności, po kawę, po miskę zupy, którą zafundowało nam Ministerstwo Zdrowia. Uśmiechaliśmy się do siebie, mijając się w kuluarach. Nawet zastanawialiśmy się, co byłoby, gdyby Zjazd potrwał kilka dni dłużej. Bylibyśmy najbardziej zgodną grupą zawodową pod słońcem. Świadczy to wszystko o jednym: niepotrzebnie poróżnia nas źle pojmowana polityka.   Wybory prezesa Krajowej Izby Fizjoterapeutów, które miały przynieść najwięcej emocji, okazały się całkiem kulturalnym pojedynkiem dwójki dżentelmenów, którzy z gracją poradzili sobie z najbardziej nawet uszczypliwymi pytaniami ze strony delegatów. A uszczypliwości i szpilek było z obu stron, co niemiara. Przegrana z profesorem Maciejem Krawczykiem o stanowisko prezesa KIF nie jest dla nikogo porażką. Wynik głosowania potwierdził, że jest on zdecydowanie najbardziej popularną osobowością polskiej fizjoterapii.   Trzeba z radością podkreślić, że sytuacji, które przyniosły naprawdę złe emocje było o wiele mniej, niż można by się było tego spodziewać i dotyczyły one przeważnie działań poza salą obrad. Nie znaczy to, że wszystko było piękne i uczciwe. O, nie! Były utarczki, knowania i ciosy celowane poniżej pasa. Tam, gdzie w grę wchodzi władza, zawsze budzą się demony. Na szczęście po obu stronach nie brakowało rozwagi. Mistrzami politycznych mediacji okazali się m.in.: dr Zbigniew Wroński, Tomasz Marek, prof. Zbigniew Śliwiński i prof. Maciej Krawczyk.   Na pewno każdy z nas wracał ze Zjazdu z innymi wrażeniami i różnymi emocjami. Jedni z uczuciem satysfakcji, drudzy z poczuciem niedosytu, jeszcze inni - z przekonaniem o swojej porażce. Jedno jest jednak pewne - udowodniliśmy jako delegaci, że potrafimy rozmawiać, że potrafimy grać fair play. Dlatego I Krajowy Zjazd Fizjoterapeutów był zwycięstwem wszystkich, którzy przybyli. Sam udział w tym historycznym wydarzeniu był dla nas wszystkim zaszczytem.
Punkty spustowe. Strefa wolnych felietonów
Tomasz Borowski Redaktor Naczelny portalu Fizjopedia.pl