3 października 2012   Normalność albo odpowiednie dać rzeczy słowo    Tomasz Borowski Ciekawostka   psychiatryczna.   W   bieżącym   numerze   “Angory”   Janusz   Korwin-Mikke   oświadczył: “Ja ruszam w marszu ludzi normalnych - w niedzielę, 7 października”.   Człowiek,    który    publicznie    naśmiewa    się    z    niepełnosprawnych,    uważa    się    za    normalnego. Stary    frazes    psychiatrów,    że    najcięższe    choroby    psychiczne    właśnie    tym    się    charakteryzują, że    pacjent    nie    zdaje    sobie    sprawy    ze    swojej    choroby,    w    tym    wypadku    nie    jest    jedynym usprawiedliwieniem poglądów tego antypatycznego żartownisia.   Przyjęło   się   bowiem   powszechnie,   że   nikogo   nie   dziwi   kpienie   z   ludzi,   będących      w   gorszej   sytuacji od   nas.   Co   więcej,   istnieje   społeczne   przyzwolenie   na   drwiny   z   niepełnosprawności.   Niemożliwe? A jednak. I wcale nie mam na myśli jedynie Korwina-Mikke. Pierwszy   z   brzegu   przykład:   Wyobraźcie   sobie   Państwo,   że   w   jakimś   kabarecie   ktoś   naigrawa   się z   głuchoniemych,   niewidomych   albo   ludzi   z   zespołem   Downa.   Od   razu   podniósłby   się   mały   zgiełk, że   oto   grupa   bezdusznych   troglodytów   zrobiła   niesmaczny   skecz.   Natomiast   sytuacja,   w   której podczas   ogólnopolskiej   imprezy   kabaretowej,   transmitowanej   przez   publiczną   telewizję   (z   misją!) wychodzi   Jerzy   Kryszak   i   parodiuje   Adama   Michnika.   Parodiuje   nie   to,   co   ten   mówi,   ale   jak   mówi. Bo   to   strasznie   zabawne   śmia ć   z   kogoś,   kto   się   jąka.   Znany   aktor   małpuje   znanego   dziennikarza, a gawiedź wesoło rechoce. Jest git. W końcu za coś płacimy abonament.   Pamiętam,    jak    moja    pacjentka,    która    choruje    na    dystrofię    mięśniową,    opowiadała    mi, jak   w   jednym   ze   sklepów   spożywczych   cały   personel   stawał   przy   oknie,   by   móc   się   napatrzeć na   sposób,   w   jaki   wysiada   ona   z   samochodu.   Wiele   było   przy   tym   śmiechu,   bo   moja   pacjentka zaczynała   wychodzenie   z   samochodu   od   podpierania   się   o   ziemię,   brudząc   sobie   w   ten   sposób ręce,   a   potem   zwykle   i   ubranie.   Dziś   już   nie   porusza   się   samodzielnie,   więc   nie   ma   na   co   patrzeć. Cyrk odjechał.   Czym   różni   się   żartowanie   sobie   z   człowieka,   mającego   trudności z    mówieniem    od    drwin    z    kogoś,    kto    ma    problemy    ze    słuchem, wzrokiem albo poruszaniem się? Mówię   o   tym   z   własnego   niejako   doświadczenia,   bo   przez   ponad   połowę   życia   jąkałem   się   do   tego stopnia,    że    nie    byłem    w    stanie    wypowiedzieć    ani    jednego    zdania,    by    się    przynajmniej    raz nie   zaciąć.   Dziś   pewnie   nikt   nie   przypuszcza,   że   przez   długie   lata   nie   istniało   dla   mnie   ani   jedno “dziękuję”,   “dzień   dobry”   czy   “do   widzenia”,   które   nie   stwarzałoby   mi   problemów   z   jego   płynną artykulacją.   Oczywiście,   wynikało   z   tego   niemało   przykrych   dla   mnie   sytuacji,   podczas   których prawie zawsze znalazł się ktoś, kogo akurat bardzo śmieszyła ta wada wymowy.   Wracając   do   mało   zabawnego   pana   z   muszką   i   jego   własnej,   egzotycznej   definicji   normalności, na   którą   przyzwolenia   być   nie   powinno...   Normalność   to   bowiem   taki   stan   rzeczy,   gdy   “mijanie   się z     prawdą”     nazywa     się     normalnie     kłamstwem;     parodiowanie     osoby     z     wadą     wymowy -   przedrzeźnianiem   jej;   a   kogoś,   kto   jest   dumny   z      głoszonych   przez   siebie   poglądów,   że   zmagania sportowe    i    taneczne    ludzi    niepełnosprawnych    są    obrzydlistwem    -    trzeba    nazwać    po    imieniu prymitywem.   Bo na tym polega właśnie normalność.
PIERWSZY GŁOS DZIENNIKARSTWA FIZJOTERAPEUTYCZNEGO W POLSCE REKLAMA Strona ma charakter informacyjny i popularyzujący wiedzę z zakresu fizjoterapii. Redakcja Portalu nie bierze odpowiedzialności za skutki praktycznego wykorzystania treści zawartych na stronie. Portal Fizjopedia.pl nie bierze odpowiedzialności za treść reklam, umieszczonych na stronach portalu oraz za treści publikowane przez Czytelników na forach dyskusyjnych.   Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiały umieszczone na stronach portalu są własnością intelektualną Fizjopedia.pl.  Kopiowanie i wydruk bez podania źródła traktowane będą jako działania na szkodę portalu Fizjopedia.pl i ścigane wszelkimi, przewidzianymi prawem, środkami.     (c) Fizjopedia.pl, 2008-2017     FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEZALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
Punkty spustowe. Strefa wolnych felietonów
Tomasz Borowski Redaktor Naczelny portalu Fizjopedia.pl
  l
Komentarze
O Portalu
Ostatnie felietony
Wyższa matematyka, czyli historie      z Trójkąta Bermudzkiego
Ostatnie rozmowy
Punkty spustowe. Strefa wolnych felietonów
FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEZALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
Redakcja Portalu nie bierze odpowiedzialności za skutki praktycznego wykorzystania treści zawartych na stronie. Portal Fizjopedia.pl nie bierze odpowiedzialności za treść reklam, umieszczonych na stronach portalu.   Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiały umieszczone na stronach portalu są własnością intelektualną Fizjopedia.pl.  Kopiowanie i wydruk bez podania źródła traktowane będą jako działania na szkodę portalu Fizjopedia.pl i ścigane wszelkimi, przewidzianymi prawem, środkami.     (c) Fizjopedia.pl, 2008-2017 FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
PIERWSZY GŁOS DZIENNIKARSTWA FIZJOTERAPEUTYCZNEGO
komentarze
o portalu
Punkty spustowe. Strefa wolnych felietonów
3 października 2012   Normalność albo odpowiednie dać rzeczy słowo      Tomasz Borowski Ciekawostka    psychiatryczna.    W    bieżącym numerze     “Angory”     Janusz     Korwin-Mikke oświadczył:    “Ja    ruszam    w    marszu    ludzi normalnych - w niedzielę, 7 października”.   Człowiek,   który   publicznie   naśmiewa   się   z niepełnosprawnych,        uważa        się        za normalnego.    Stary    frazes    psychiatrów,    że najcięższe   choroby   psychiczne   właśnie   tym się    charakteryzują,    że    pacjent    nie    zdaje sobie    sprawy    ze    swojej    choroby,    w    tym wypadku            nie            jest            jedynym usprawiedliwieniem          poglądów          tego antypatycznego żartownisia.   Przyjęło     się     bowiem     powszechnie,     że nikogo   nie   dziwi   kpienie   z   ludzi,   będących     w    gorszej    sytuacji    od    nas.    Co    więcej, istnieje   społeczne   przyzwolenie   na   drwiny   z niepełnosprawności.   Niemożliwe?   A   jednak. I   wcale   nie   mam   na   myśli   jedynie   Korwina- Mikke. Pierwszy    z    brzegu    przykład:    Wyobraźcie sobie   Państwo,   że   w   jakimś   kabarecie   ktoś naigrawa          się          z          głuchoniemych, niewidomych   albo   ludzi   z   zespołem   Downa. Od   razu   podniósłby   się   mały   zgiełk,   że   oto grupa     bezdusznych     troglodytów     zrobiła niesmaczny    skecz.    Natomiast    sytuacja,    w której      podczas      ogólnopolskiej      imprezy kabaretowej,          transmitowanej          przez publiczną     telewizję     (z     misją!)     wychodzi Jerzy   Kryszak   i   parodiuje   Adama   Michnika. Parodiuje   nie   to,   co   ten   mówi,   ale   jak   mówi. Bo   to   strasznie   zabawne   śmia ć   z   kogoś,   kto się    jąka.    Znany    aktor    małpuje    znanego dziennikarza,    a    gawiedź    wesoło    rechoce. Jest      git.      W      końcu      za      coś      płacimy abonament.   Pamiętam,      jak      moja      pacjentka,      która choruje   na   dystrofię   mięśniową,   opowiadała mi,   jak   w   jednym   ze   sklepów   spożywczych cały   personel   stawał   przy   oknie,   by   móc   się napatrzeć   na   sposób,   w   jaki   wysiada   ona z   samochodu.   Wiele   było   przy   tym   śmiechu, bo   moja   pacjentka   zaczynała   wychodzenie z   samochodu   od   podpierania   się   o   ziemię, brudząc   sobie   w   ten   sposób   ręce,   a   potem zwykle   i   ubranie.   Dziś   już   nie   porusza   się samodzielnie,   więc   nie   ma   na   co   patrzeć. Cyrk odjechał.   Czym      różni      się      żartowanie      sobie      z człowieka,             mającego             trudności z    mówieniem    od    drwin    z    kogoś,    kto    ma problemy     ze     słuchem,     wzrokiem     albo poruszaniem się? Mówię      o      tym      z      własnego      niejako doświadczenia,    bo    przez    ponad    połowę życia   jąkałem   się   do   tego   stopnia,   że   nie byłem   w   stanie   wypowiedzieć   ani   jednego zdania,        by        się        przynajmniej        raz nie       zaciąć.       Dziś       pewnie       nikt       nie przypuszcza,     że     przez     długie     lata     nie istniało   dla   mnie   ani   jedno   “dziękuję”,   “dzień dobry”      czy      “do      widzenia”,      które      nie stwarzałoby    mi    problemów    z    jego    płynną artykulacją.    Oczywiście,    wynikało    z    tego niemało      przykrych      dla      mnie      sytuacji, podczas   których   prawie   zawsze   znalazł   się ktoś,   kogo   akurat   bardzo   śmieszyła   ta   wada wymowy.   Wracając     do     mało     zabawnego     pana     z muszką   i   jego   własnej,   egzotycznej   definicji normalności,   na   którą   przyzwolenia   być   nie powinno...   Normalność   to   bowiem   taki   stan rzeczy,   gdy   “mijanie   się   z   prawdą”   nazywa się     normalnie     kłamstwem;     parodiowanie osoby   z   wadą   wymowy   -   przedrzeźnianiem jej;   a   kogoś,   kto   jest   dumny   z      głoszonych przez      siebie      poglądów,      że      zmagania sportowe            i            taneczne            ludzi niepełnosprawnych     są     obrzydlistwem     - trzeba nazwać po imieniu prymitywem.   Bo na tym polega właśnie normalność.
Tomasz Borowski Redaktor Naczelny portalu Fizjopedia.pl