2 lipca 2012   O pożytkach martwienia się głupotą    Tomasz Borowski Prestiżowe   czasopismo   (cokolwiek   dziś   to   już   znaczy)   “Frontiers   of   Evolutionary   Neuroscience” ogłosiło   wyniki   badań   doktora   Jeremy’ego   Coplana,   udowadniających,   że   za   wzrost   sprawności intelektualnej   płacimy   wysoką   cenę.   Wedle   badań   amerykańskiego   naukowca,   nasza   skłonność do zmartwień rozwija się równolegle i w ścisłym związku z naszą inteligencją.   Nie   napisano,   niestety,   czy   autor   tego   epokowego   odkrycia   wynikami   swoich   badań      zmartwił   się czy   też   nie.   Zgodnie   z   głoszoną   przezeń   teorią,   wiele   powiedziałoby   to   o   jego   własnym   ilorazie inteligencji.   Nie   trzeba   być   amerykańskim   uczonym,   by   dojść   do   wniosku,   że   głupek   śmieje   się o   wiele   częściej   i   mniej   przejmuje   się   problemami   tego   świata.   Ma   też   przy   tym   gładszą   na   czole cerę i nie nosi okularów z powodu czytania po nocach.   Cieszy    mnie,    że    tego    typu    badania    nie    prowadzi    się    w    naszym    kraju    i    jako    podatnika nie   doprowadzają   mnie   one   do   zmartwień.   Zauważmy,   że   zgodnie   z   wynikami   badań   dra   Coplana, im   więcej   się   martwimy,   tym   wyżej   stawiamy   sobie   intelektualną   poprzeczkę.   Patrząc   z   tej   strony, żyję w kraju, składającym się w 110% z zatroskanych intelektualistów.   Zupełnie   inaczej   żyje   się   w   Japonii.   Otóż,   okazało   się,   że   Japończycy   nie   tylko   w   wannach   się myją,   ale   i   odprężają   po   pracy   -   czasem   do   brzemiennej   w   skutkach   przesady.   Z   tego   powodu, co   roku   w   czasie   kąpieli   umiera   w   Japonii   okołu   14   tys.   ludzi,   którzy   toną   w   swoich   wannach. To trzykrotnie więcej od liczby śmiertelnych ofiar wypadków samochodowych w tym kraju.   Swoją   drogą,   analizując   te   statystyki,   ciekawy   kraj   ta   Japonia:   wymyślili   gumowe   samochody i   gumowe   drzewa,   a   kapoków   ratunkowych   dla   miłośników   łazienkowych   wanien   nie   uświadczysz. Obniżając   równolegle   swoje   aj-kju,   przestaję   się   zamartwiać,   że   nie   będzie   u   nas   drugiej   Japonii. Poprzestanę   na   kwitnącej   przez   dwa   tygodnie   wiśni   w   ogródku.   Wystarczy.   Po   co   mi   tsunami w wannie.   Wszyscy   znamy   stare   hasło:   “Myślenie   nie   boli”.   Od   dziś   możemy   być   pewni,   że   to   wierutna bzdura.   Pewnie   wymyślił   je   jakiś   głupek   dla   innych   głupków.   Tą   akurat   rzeczą   nie   ma   co   się zamartwiać.   Martwić   się   drogi   Czytelniku   możesz   tym,   że   dotarłeś   do   końca   tego   felietonu   i   musisz znów czekać na następny. A im bardziej będziesz się tym martwił, tym lepiej to o Tobie świadczy.
PIERWSZY GŁOS DZIENNIKARSTWA FIZJOTERAPEUTYCZNEGO W POLSCE REKLAMA Strona ma charakter informacyjny i popularyzujący wiedzę z zakresu fizjoterapii. Redakcja Portalu nie bierze odpowiedzialności za skutki praktycznego wykorzystania treści zawartych na stronie. Portal Fizjopedia.pl nie bierze odpowiedzialności za treść reklam, umieszczonych na stronach portalu oraz za treści publikowane przez Czytelników na forach dyskusyjnych.   Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiały umieszczone na stronach portalu są własnością intelektualną Fizjopedia.pl.  Kopiowanie i wydruk bez podania źródła traktowane będą jako działania na szkodę portalu Fizjopedia.pl i ścigane wszelkimi, przewidzianymi prawem, środkami.     (c) Fizjopedia.pl, 2008-2017     FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEZALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
Punkty spustowe. Strefa wolnych felietonów
Tomasz Borowski Redaktor Naczelny portalu Fizjopedia.pl
Komentarze
O Portalu
Ostatnie felietony
Wyższa matematyka, czyli historie      z Trójkąta Bermudzkiego
Ostatnie rozmowy
Punkty spustowe. Strefa wolnych felietonów
FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEZALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
Redakcja Portalu nie bierze odpowiedzialności za skutki praktycznego wykorzystania treści zawartych na stronie. Portal Fizjopedia.pl nie bierze odpowiedzialności za treść reklam, umieszczonych na stronach portalu.   Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiały umieszczone na stronach portalu są własnością intelektualną Fizjopedia.pl.  Kopiowanie i wydruk bez podania źródła traktowane będą jako działania na szkodę portalu Fizjopedia.pl i ścigane wszelkimi, przewidzianymi prawem, środkami.     (c) Fizjopedia.pl, 2008-2017 FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
PIERWSZY GŁOS DZIENNIKARSTWA FIZJOTERAPEUTYCZNEGO
komentarze
o portalu
Punkty spustowe. Strefa wolnych felietonów
2 lipca 2012   O pożytkach martwienia się głupotą      Tomasz Borowski Prestiżowe   czasopismo   (cokolwiek   dziś   to już     znaczy)     “Frontiers     of     Evolutionary Neuroscience”       ogłosiło       wyniki       badań doktora   Jeremy’ego   Coplana,   udowadniają- cych,        że        za        wzrost        sprawności intelektualnej   płacimy   wysoką   cenę.   Wedle badań    amerykańskiego    naukowca,    nasza skłonność      do      zmartwień      rozwija      się równolegle    i    w    ścisłym    związku    z    naszą inteligencją.   Nie     napisano,     niestety,     czy     autor     tego epokowego      odkrycia      wynikami      swoich badań      zmartwił   się   czy   też   nie.   Zgodnie   z głoszoną          przezeń          teorią,          wiele powiedziałoby    to    o    jego    własnym    ilorazie inteligencji.    Nie    trzeba    być    amerykańskim uczonym,   by   dojść   do   wniosku,   że   głupek śmieje   się   o   wiele   częściej   i   mniej   przejmuje się    problemami    tego    świata.    Ma    też    przy tym    gładszą    na    czole    cerę    i    nie    nosi okularów z powodu czytania po nocach.   Cieszy    mnie,    że    tego    typu    badania    nie prowadzi     się     w     naszym     kraju     i     jako podatnika   nie   doprowadzają   mnie   one   do zmartwień.      Zauważmy,      że      zgodnie      z wynikami   badań   dra   Coplana,   im   więcej   się martwimy,     tym     wyżej     stawiamy     sobie intelektualną     poprzeczkę.     Patrząc     z     tej strony,    żyję    w    kraju,    składającym    się    w 110% z zatroskanych intelektualistów.   Zupełnie   inaczej   żyje   się   w   Japonii.   Otóż, okazało    się,    że    Japończycy    nie    tylko    w wannach   się   myją,   ale   i   odprężają   po   pracy -     czasem     do     brzemiennej     w     skutkach przesady.   Z   tego   powodu,   co   roku   w   czasie kąpieli   umiera   w   Japonii   okołu   14   tys.   ludzi, którzy        toną        w        swoich        wannach. To   trzykrotnie   więcej   od   liczby   śmiertelnych ofiar    wypadków    samochodowych    w    tym kraju. Swoją     drogą,     analizując     te     statystyki, ciekawy   kraj   ta   Japonia:   wymyślili   gumowe samochody   i   gumowe   drzewa,   a   kapoków ratunkowych    dla    miłośników    łazienkowych wanien       nie       uświadczysz.       Obniżając równolegle     swoje     aj-kju,     przestaję     się zamartwiać,    że    nie    będzie    u    nas    drugiej Japonii.    Poprzestanę    na    kwitnącej    przez dwa   tygodnie   wiśni   w   ogródku.   Wystarczy. Po co mi tsunami w wannie.   Wszyscy   znamy   stare   hasło:   “Myślenie   nie boli”.    Od    dziś    możemy    być    pewni,    że    to wierutna   bzdura.   Pewnie   wymyślił   je   jakiś głupek     dla     innych     głupków.     Tą     akurat rzeczą   nie   ma   co   się   zamartwiać.   Martwić się     drogi     Czytelniku     możesz     tym,     że dotarłeś   do   końca   tego   felietonu   i   musisz znów    czekać    na    następny.   A    im    bardziej będziesz    się    tym    martwił,    tym    lepiej    to    o Tobie świadczy.
Tomasz Borowski Redaktor Naczelny portalu Fizjopedia.pl