20 stycznia 2012   Funkcjonariuszostwo prywatne    Tomasz Borowski Oj,   porobiło   się...   Najpierw   Ministerstwo   Zdrowia   nie   mogło   dogadać   się   z   Narodowym   Funduszem Zdrowia   (niewiele   się   w   tej   kwestii   zmieniło   do   chwili   obecnej),   potem   nie   potrafiło   się   porozumieć z   lekarzami,   a   na   końcu   -   z   aptekarzami.   Najpierw   chciało   im   wszystkim   nie   dawać,   potem zabierać,   a   potem   nie   dawać   i   zabierać.   Spowodowało   to   zrozumiałe   frustracje,   zatrwożenie i wreszcie złość na cały świat, czyli pacjentów.   Pierwsze   odreagowania   zaczęli   lekarze,   wypisując   recepty   z   przedziwnymi   pieczątkami,   z   którymi potem   pacjent   nie   wiedział,   co   począć   i   gdzie   pójść.   Postępowanie   lekarzy   jestem   w   stanie zrozumieć.    Następnie    aptekarze    postanowili    zamykać    przed    pacjentami    swoje    apteki    między godziną   trzynastą   a   czternastą.   Logiki   tego   idiotyzmu   pojąć   się   już   nie   da.   Czynić   na   złość pacjentom    w    wyniku    decyzji    politycznych    rządu?    Zamknięcie    aptek    uderza    bowiem    jedynie w   pacjentów   -   sejmowe   wygłupy   co   poniektórych   wybrańców   narodu   (chyba   powinienem   napisać “Narodu”)   świadczą   dobitnie,   że   ci,   którzy   powinni   się   leczyć   albo   tego   nie   robią,   albo   nie   biorą przepisanych leków, więc do apteki i tak nie chodzą.   To   tak,   jakby   masażyści   np.   placówek   o   zmniejszonym   kontrakcie,   by   wyrazić   sprzeciw   wobec decyzji   NFZ   i   rządu,   zaczęli   okładać   pacjentów   z   całych   sił   pięściami   po   plecach,   a   fizykoterapeuci robić    zabiegi    elektroterapeutyczne    bez    podkładów    (jeśli    któryś    z    szanownych    Czytelników “nie w temacie”, to odsyłam do jednej ze scen filmu “Zielona mila” - oczywiście w mniejszej skali).   Ale   my,   fizjoterapeuci,   nie   musimy   uciekać   się   do   takich   zabiegów.   Poradzimy   sobie.   Od   stycznia pielęgniarki   i   położne   zyskały   uprawnienia   funkcjonariusza   publicznego   (podobnie   jak   np.   sołtys na   wsi).   Skutkuje   to   tym,   że   w   razie   ubliżenia   pielęgniarce   w   czasie   pracy,   grozi   delikwentowi grzywna   lub   kara   pozbawienia   wolności.   Takie   uprawnienia   mają   już   lekarze,   ratownicy   medyczni, rejestratorki,    a    teraz    pielęgniarki    i    położne.    My    w    świadomości    ustawodawczej,    jak    zawsze, nie   istniejemy.   Ale   sobie   poradzimy!   Zresztą   -   wielka   mi   rzecz!   Zanim   przybędzie   policja,   to   taki awanturnik    zdąży    uciec.    U    mnie    w    gabinecie    system    działa    nieporównywalnie    sprawniej. Ja    jestem    funkcjonariuszem    prywatnym    -    za    ubliżanie    w    miejscu    pracy    grozi    dostanie w   dziób   od   razu   na   miejscu   i   w   trybie   natychmiastowym.   A   za   recydywę:   surwiwalowe   przygody na Izbie Przyjęć,  gdy nie ma się przy sobie aktualnego “ermła”*.  
PIERWSZY GŁOS DZIENNIKARSTWA FIZJOTERAPEUTYCZNEGO W POLSCE REKLAMA Strona ma charakter informacyjny i popularyzujący wiedzę z zakresu fizjoterapii. Redakcja Portalu nie bierze odpowiedzialności za skutki praktycznego wykorzystania treści zawartych na stronie. Portal Fizjopedia.pl nie bierze odpowiedzialności za treść reklam, umieszczonych na stronach portalu oraz za treści publikowane przez Czytelników na forach dyskusyjnych.   Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiały umieszczone na stronach portalu są własnością intelektualną Fizjopedia.pl.  Kopiowanie i wydruk bez podania źródła traktowane będą jako działania na szkodę portalu Fizjopedia.pl i ścigane wszelkimi, przewidzianymi prawem, środkami.     (c) Fizjopedia.pl, 2008-2017     FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEZALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
Punkty spustowe. Strefa wolnych felietonów
Tomasz Borowski Redaktor Naczelny portalu Fizjopedia.pl
Komentarze
O Portalu
Ostatnie felietony
Wyższa matematyka, czyli historie      z Trójkąta Bermudzkiego
Ostatnie rozmowy
Punkty spustowe. Strefa wolnych felietonów
FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEZALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
Redakcja Portalu nie bierze odpowiedzialności za skutki praktycznego wykorzystania treści zawartych na stronie. Portal Fizjopedia.pl nie bierze odpowiedzialności za treść reklam, umieszczonych na stronach portalu.   Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiały umieszczone na stronach portalu są własnością intelektualną Fizjopedia.pl.  Kopiowanie i wydruk bez podania źródła traktowane będą jako działania na szkodę portalu Fizjopedia.pl i ścigane wszelkimi, przewidzianymi prawem, środkami.     (c) Fizjopedia.pl, 2008-2017 FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
PIERWSZY GŁOS DZIENNIKARSTWA FIZJOTERAPEUTYCZNEGO
komentarze
o portalu
Punkty spustowe. Strefa wolnych felietonów
20 stycznia 2012   Funkcjonariuszostwo prywatne      Tomasz Borowski Oj,    porobiło    się...    Najpierw    Ministerstwo Zdrowia      nie      mogło      dogadać      się      z Narodowym   Funduszem   Zdrowia   (niewiele się   w   tej   kwestii   zmieniło   do   chwili   obecnej), potem     nie     potrafiło     się     porozumieć     z lekarzami,    a    na    końcu    -    z    aptekarzami. Najpierw   chciało   im   wszystkim   nie   dawać, potem    zabierać,    a    potem    nie    dawać    i zabierać.      Spowodowało      to      zrozumiałe frustracje,   zatrwożenie   i   wreszcie   złość   na cały świat, czyli pacjentów.   Pierwsze     odreagowania     zaczęli     lekarze, wypisując        recepty        z        przedziwnymi pieczątkami,    z    którymi    potem    pacjent    nie wiedział,      co      począć      i      gdzie      pójść. Postępowanie     lekarzy     jestem     w     stanie zrozumieć.   Następnie   aptekarze   postanowili zamykać    przed    pacjentami    swoje    apteki między     godziną     trzynastą     a     czternastą. Logiki   tego   idiotyzmu   pojąć   się   już   nie   da. Czynić   na   złość   pacjentom   w   wyniku   decyzji politycznych      rządu?      Zamknięcie      aptek uderza     bowiem     jedynie     w     pacjentów     - sejmowe        wygłupy        co        poniektórych wybrańców     narodu     (chyba     powinienem napisać   “Narodu”)   świadczą   dobitnie,   że   ci, którzy    powinni    się    leczyć    albo    tego    nie robią,    albo    nie    biorą    przepisanych    leków, więc do apteki i tak nie chodzą.   To    tak,    jakby    masażyści    np.    placówek    o zmniejszonym      kontrakcie,      by      wyrazić sprzeciw   wobec   decyzji   NFZ   i   rządu,   zaczęli okładać   pacjentów   z   całych   sił   pięściami   po plecach,    a    fizykoterapeuci    robić    zabiegi elektroterapeutyczne    bez    podkładów    (jeśli któryś    z    szanownych    Czytelników    “nie    w temacie”,    to    odsyłam    do    jednej    ze    scen filmu      “Zielona      mila”      -      oczywiście      w mniejszej skali).   Ale   my,   fizjoterapeuci,   nie   musimy   uciekać się   do   takich   zabiegów.   Poradzimy   sobie. Od   stycznia   pielęgniarki   i   położne   zyskały uprawnienia     funkcjonariusza     publicznego (podobnie   jak   np.   sołtys   na   wsi).   Skutkuje   to tym,    że    w    razie    ubliżenia    pielęgniarce    w czasie    pracy,    grozi    delikwentowi    grzywna lub     kara     pozbawienia     wolności.     Takie uprawnienia    mają    już    lekarze,    ratownicy medyczni,   rejestratorki,   a   teraz   pielęgniarki   i położne.           My           w           świadomości ustawodawczej,   jak   zawsze,   nie   istniejemy. Ale   sobie   poradzimy!   Zresztą   -   wielka   mi rzecz!    Zanim    przybędzie    policja,    to    taki awanturnik      zdąży      uciec.      U      mnie      w gabinecie   system   działa   nieporównywalnie sprawniej.     Ja     jestem     funkcjonariuszem prywatnym   -   za   ubliżanie   w   miejscu   pracy grozi   dostanie   w   dziób   od   razu   na   miejscu   i w   trybie   natychmiastowym.   A   za   recydywę: surwiwalowe    przygody    na    Izbie    Przyjęć,      gdy    nie    ma    się    przy    sobie    aktualnego “ermła”*.  
Tomasz Borowski Redaktor Naczelny portalu Fizjopedia.pl