1 kwietnia 2011   Fizjoterapeutyczne straszydła językowe: kurs masażu prenatalnego    Tomasz Borowski Od    jakiegoś    czasu    piszemy    o    niespotykanym    boomie    możliwości    doszkalania    się    rodzimych fizjoterapeutów.   Mamy   już   bez   liku   firm,   które   organizują   kursy,   kursiki,   szkolenia,   warsztaty i   -   jak   metoda   nieznana   i   nikt   nie   chce   na   kurs   iść   -   bezpłatne   pokazy   różnych   metod.   Oczywiście, każda z tych metod jest nowatorska, jedynie genialna, a co druga "nareszcie w Polsce". Moją   uwagę   zwrócił   kurs,   oferowany   przez   jedną   z   firm.   Jest   to   "kurs   masażu   prenatalnego". Zupełnie   oniemiałem,   bo   nie   miałem   pojęcia,   że   fizjoterapia   w   Polsce   stanęła   na   tak   wysokim poziomie. Reszta świata (i wszechświata) nie dorasta nam do pięt!   Jak   wszyscy   wiemy,   okres   prenatalny   w   rozwoju   człowieka   to   okres od    zapłodnienia    komórki    jajowej    do    porodu,    czyli    inaczej    okres płodowy    (a    nie:    bycie    w    ciąży!).    Tak    więc,    masaż    prenatalny    - zgodnie ze swoją nazwą - to masaż płodu. Zakładamy,   że   nie   chodzi   tu   o   masaż,   mający   przyczyniać   się   do   powstawania   płodu   (choć   byłoby to   najprostsza   i   najbardziej   sensowna   interpretacja   tego   terminu).   Jeśli   więc   założyć   logicznie,   że ma   to   być   masaż   płodu,   to   mamy   bardzo   poważny   problem:   jak   zrobić   masaż   takiej   uroczej   (bo już   podobnej   do   oszalałego   ze   szczęścia   tatusia)   blastuli,   moruli   czy   gastruli,   zważając   na      - określmy   to   łagodnie   -   bardzo   poważne   problemy   natury   technicznej?   Z   wypiekami   na twarzy zacząłem    wyobrażać    sobie    taki    masaż    per    vagina    albo    per    rectum,    ale    nie    będę    przybliżał szczegółów, bo nazwa naszego portalu nie brzmi RedPedia.pl, tylko Fizjopedia.pl.   Nie   wspominam   zupełnie   o   medycznych   aspektach,   jak   taki   masaż   miałby   wpływać   na płód   i   czy   to w    ogóle    jest    bezpieczne.    Bezpieczne    dla    płodu,    ciężarnej    matki    i    osoby,    która    miałaby uskuteczniać takie cudactwa.   Wszystko   wyjaśnia   na   szczęście   opis   kursu,   z   którego   dowiedzieć   się   można,   że   kurs   masażu prenatalnego   to   po   prostu   szkolenie   z   masowania   kobiety   ciężarnej.   Czyli:   szału   nie   ma.   To   mnie trochę   uspokoiło.   Ale   tylko   trochę,   bo   niepokoi   mnie   fakt,   że   ktoś   radośnie   wymyśla   idiotyczne, pseudomedyczne   określenia   tylko   po   to,   by   brzmiały   one   "uczenie"   i   arcypoważnie,   nie   znając znaczenia słów, które używa...   Równie   radośnie   można   by   nazywać   drenaż   limfatyczny,   stosowany   u   kobiet   po   amputacji   piersi -    masażem    mastektomijnym.    Że    głupie    do    kwadratu?    I    co    z    tego?    Ale    za    to    jak    brzmi marketingowo pięknie!
PIERWSZY GŁOS DZIENNIKARSTWA FIZJOTERAPEUTYCZNEGO W POLSCE REKLAMA Strona ma charakter informacyjny i popularyzujący wiedzę z zakresu fizjoterapii. Redakcja Portalu nie bierze odpowiedzialności za skutki praktycznego wykorzystania treści zawartych na stronie. Portal Fizjopedia.pl nie bierze odpowiedzialności za treść reklam, umieszczonych na stronach portalu oraz za treści publikowane przez Czytelników na forach dyskusyjnych.   Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiały umieszczone na stronach portalu są własnością intelektualną Fizjopedia.pl.  Kopiowanie i wydruk bez podania źródła traktowane będą jako działania na szkodę portalu Fizjopedia.pl i ścigane wszelkimi, przewidzianymi prawem, środkami.     (c) Fizjopedia.pl, 2008-2017     FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEZALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
Punkty spustowe. Strefa wolnych felietonów
Tomasz Borowski Redaktor Naczelny portalu Fizjopedia.pl
Komentarze
O Portalu
Ostatnie felietony
Wyższa matematyka, czyli historie      z Trójkąta Bermudzkiego
Ostatnie rozmowy
Punkty spustowe. Strefa wolnych felietonów
FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEZALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
Redakcja Portalu nie bierze odpowiedzialności za skutki praktycznego wykorzystania treści zawartych na stronie. Portal Fizjopedia.pl nie bierze odpowiedzialności za treść reklam, umieszczonych na stronach portalu.   Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiały umieszczone na stronach portalu są własnością intelektualną Fizjopedia.pl.  Kopiowanie i wydruk bez podania źródła traktowane będą jako działania na szkodę portalu Fizjopedia.pl i ścigane wszelkimi, przewidzianymi prawem, środkami.     (c) Fizjopedia.pl, 2008-2017 FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
PIERWSZY GŁOS DZIENNIKARSTWA FIZJOTERAPEUTYCZNEGO
komentarze
o portalu
Punkty spustowe. Strefa wolnych felietonów
1 kwietnia 2011   Fizjoterapeutyczne straszydła językowe: kurs masażu prenatalnego      Tomasz Borowski Od        jakiegoś        czasu        piszemy        o niespotykanym          boomie          możliwości doszkalania   się   rodzimych   fizjoterapeutów. Mamy    już    bez    liku    firm,    które    organizują kursy,        kursiki,        szkolenia,        warsztaty i   -   jak   metoda   nieznana   i   nikt   nie   chce   na kurs   iść   -   bezpłatne   pokazy   różnych   metod. Oczywiście,     każda     z     tych     metod     jest nowatorska,    jedynie    genialna,    a co    druga "nareszcie w Polsce". Moją   uwagę   zwrócił   kurs,   oferowany   przez jedną     z     firm.     Jest     to     "kurs     masażu prenatalnego".   Zupełnie   oniemiałem,   bo   nie miałem    pojęcia,    że    fizjoterapia    w    Polsce stanęła   na   tak   wysokim   poziomie.   Reszta świata    (i    wszechświata)    nie    dorasta    nam do pięt!   Jak   wszyscy   wiemy,   okres   prenatalny   w rozwoju          człowieka          to          okres od     zapłodnienia     komórki     jajowej     do porodu,     czyli     inaczej     okres     płodowy (a   nie:   bycie   w   ciąży!).   Tak   więc,   masaż prenatalny   -   zgodnie   ze   swoją   nazwą   -   to masaż płodu. Zakładamy,    że    nie    chodzi    tu    o    masaż, mający    przyczyniać    się    do    powstawania płodu      (choć      byłoby      to      najprostsza      i najbardziej     sensowna     interpretacja     tego terminu).    Jeśli    więc    założyć    logicznie,    że ma   to   być   masaż   płodu,   to   mamy   bardzo poważny   problem:   jak   zrobić   masaż   takiej uroczej   (bo   już   podobnej   do   oszalałego   ze szczęścia     tatusia)     blastuli,     moruli     czy gastruli,     zważając     na          -     określmy     to łagodnie   -   bardzo   poważne   problemy   natury technicznej?       Z       wypiekami       na twarzy zacząłem   wyobrażać   sobie   taki   masaż   per vagina     albo     per     rectum,     ale     nie     będę przybliżał   szczegółów,   bo   nazwa   naszego portalu          nie          brzmi          RedPedia.pl, tylko Fizjopedia.pl.   Nie    wspominam    zupełnie    o    medycznych aspektach,   jak   taki   masaż   miałby   wpływać na płód   i   czy   to   w   ogóle   jest   bezpieczne. Bezpieczne    dla    płodu,    ciężarnej    matki    i osoby,    która    miałaby    uskuteczniać    takie cudactwa.   Wszystko   wyjaśnia   na   szczęście   opis   kursu, z   którego   dowiedzieć   się   można,   że   kurs masażu      prenatalnego      to      po      prostu szkolenie    z    masowania    kobiety    ciężarnej. Czyli:     szału     nie     ma.     To     mnie     trochę uspokoiło.    Ale    tylko    trochę,    bo    niepokoi mnie     fakt,     że     ktoś     radośnie     wymyśla idiotyczne,      pseudomedyczne      określenia tylko    po    to,    by    brzmiały    one    "uczenie"    i arcypoważnie,   nie   znając   znaczenia   słów, które używa...   Równie     radośnie     można     by     nazywać drenaż   limfatyczny,   stosowany   u   kobiet   po amputacji           piersi           -           masażem mastektomijnym.    Że    głupie    do    kwadratu? I     co     z     tego?     Ale     za     to     jak     brzmi marketingowo pięknie!
Tomasz Borowski Redaktor Naczelny portalu Fizjopedia.pl