19 kwietnia 2009   Idą upały albo o mrożeniu krwi w tętnicach    Tomasz Borowski Ostatnio   przyszło   mi   korespondować   mailowo   z   Narodowym   Funduszem   Zdrowia.   Nie   jest   to   rzecz ani   łatwa,   ani   przyjemna.   Ani   tym   bardziej   szybka.   Uprzedził   mnie   już   o   tym   mój   program pocztowy.    Po    zaznaczeniu    bowiem    opcji,    że    chcę    otrzymać    potwierdzenie    przeczytania    listu, dostałem    jeszcze    tego    samego    dnia    informację:    "Uwaga:    To    potwierdzenie    dostarczenia wiadomości    oznacza    tylko,    że    wiadomość    została    wyświetlona    na    komputerze    adresata. Nie ma żadnej gwarancji, że treść tej wiadomości została przeczytana lub zrozumiana".   Od   przeczytania   listu   do   wysłania   mi   kilkuzdaniowej   odpowiedzi   minęło   osiem   dni.   Pytanie,   jakie wysłałem    dotyczyło    refundacji    przez    ten    narząd    pożytku    narodowego    zabiegów    krioterapii z   użyciem   ciekłego   dwutlenku   węgla.   Okazało   się   bowiem,   że   od   kilku   tygodni   wedle   tęgich   głów urzędników,   krioterapia   dwutlenkiem   węgla   krioterapią   już   nie   jest,   ale   jedynie   "innym   zabiegiem fizykoterapeutycznym".   Krioterapią   jest   tylko   krioterapia   z   użyciem   ciekłego   azotu.   W   innym miejscu    wyjaśniono    tę    decyzję    tym,    że    "zabieg    z    użyciem    dwutlenku    węgla    nie    powoduje dostatecznego   efektu   oziębienia".   Innymi   słowy,   opłacane   przez   cały   naród   bystrzachy   odkryły, że   informacje   na   temat   krioterapii   w   książkach   profesorów   Straburzyńskiego   i   Miki   są   jedynie pożałowania godnymi banialukami. Przynajmniej jeśli chodzi o naszą szerokość geograficzną.   Kiedyś   sprawa   była   oczywista:   zabieg   krioterapeutyczny   to   taki,   który   powoduje   oziębienie   tkanek, nieprzekraczające   dolnej   granicy   temperatury   -2   st.   C   (czyli   271   st.   K)   -   bo   odmrozimy   tkankę. Efekt   ten   osiąga   się   równie   dobrze   poprzez   działanie   par   dwutlenku   węgla   (troszkę   dłuższy   zabieg) albo     ciekłego     azotu     (troszkę     krótszy     zabieg).     Nie     ma     żadnego     klinicznego     znaczenia, czy   uzyskamy   to   jednym   czy   drugim   sposobem.   Jasne,   logiczne,   oczywiste.   Nawet   dla   średnio rozgarniętych.   Niestety,   od   kilku   tygodni   nie   jest   to,   ani   jasne,   ani   oczywiste.   Za   to   jasne   i   oczywiste   jest   co innego: kto zaciera ręce. I to wcale nie z zimna.
PIERWSZY GŁOS DZIENNIKARSTWA FIZJOTERAPEUTYCZNEGO W POLSCE REKLAMA Strona ma charakter informacyjny i popularyzujący wiedzę z zakresu fizjoterapii. Redakcja Portalu nie bierze odpowiedzialności za skutki praktycznego wykorzystania treści zawartych na stronie. Portal Fizjopedia.pl nie bierze odpowiedzialności za treść reklam, umieszczonych na stronach portalu oraz za treści publikowane przez Czytelników na forach dyskusyjnych.   Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiały umieszczone na stronach portalu są własnością intelektualną Fizjopedia.pl.  Kopiowanie i wydruk bez podania źródła traktowane będą jako działania na szkodę portalu Fizjopedia.pl i ścigane wszelkimi, przewidzianymi prawem, środkami.     (c) Fizjopedia.pl, 2008-2017     FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEZALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
Punkty spustowe. Strefa wolnych felietonów
Tomasz Borowski Redaktor Naczelny portalu Fizjopedia.pl
Komentarze
O Portalu
Ostatnie felietony
Wyższa matematyka, czyli historie      z Trójkąta Bermudzkiego
Ostatnie rozmowy
Punkty spustowe. Strefa wolnych felietonów
FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEZALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
Redakcja Portalu nie bierze odpowiedzialności za skutki praktycznego wykorzystania treści zawartych na stronie. Portal Fizjopedia.pl nie bierze odpowiedzialności za treść reklam, umieszczonych na stronach portalu.   Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiały umieszczone na stronach portalu są własnością intelektualną Fizjopedia.pl.  Kopiowanie i wydruk bez podania źródła traktowane będą jako działania na szkodę portalu Fizjopedia.pl i ścigane wszelkimi, przewidzianymi prawem, środkami.     (c) Fizjopedia.pl, 2008-2017 FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
PIERWSZY GŁOS DZIENNIKARSTWA FIZJOTERAPEUTYCZNEGO
komentarze
o portalu
Punkty spustowe. Strefa wolnych felietonów
19 kwietnia 2009   Idą upały albo o mrożeniu krwi w tętnicach      Tomasz Borowski Ostatnio      przyszło      mi      korespondować mailowo       z       Narodowym       Funduszem Zdrowia.    Nie    jest    to    rzecz    ani    łatwa,    ani przyjemna.      Ani      tym      bardziej      szybka. Uprzedził    mnie    już    o    tym    mój    program pocztowy.   Po   zaznaczeniu   bowiem   opcji,   że chcę   otrzymać   potwierdzenie   przeczytania listu,   dostałem   jeszcze   tego   samego   dnia informację:      "Uwaga:      To      potwierdzenie dostarczenia   wiadomości   oznacza   tylko,   że wiadomość       została       wyświetlona       na komputerze     adresata.     Nie     ma     żadnej gwarancji,   że   treść   tej   wiadomości   została przeczytana lub zrozumiana".   Od     przeczytania     listu     do     wysłania     mi kilkuzdaniowej    odpowiedzi    minęło    osiem dni.     Pytanie,     jakie     wysłałem     dotyczyło refundacji      przez      ten      narząd      pożytku narodowego           zabiegów           krioterapii z     użyciem     ciekłego     dwutlenku     węgla. Okazało    się    bowiem,    że    od    kilku    tygodni wedle    tęgich    głów    urzędników,    krioterapia dwutlenkiem   węgla   krioterapią   już   nie   jest, ale          jedynie          "innym          zabiegiem fizykoterapeutycznym".   Krioterapią   jest   tylko krioterapia    z    użyciem    ciekłego    azotu.    W innym   miejscu   wyjaśniono   tę   decyzję   tym, że   "zabieg   z   użyciem   dwutlenku   węgla   nie powoduje   dostatecznego   efektu   oziębienia". Innymi    słowy,    opłacane    przez    cały    naród bystrzachy   odkryły,   że   informacje   na   temat krioterapii        w        książkach        profesorów Straburzyńskiego       i       Miki       są       jedynie pożałowania          godnymi          banialukami. Przynajmniej   jeśli   chodzi   o   naszą   szerokość geograficzną.   Kiedyś     sprawa     była     oczywista:     zabieg krioterapeutyczny    to    taki,    który    powoduje oziębienie   tkanek,   nieprzekraczające   dolnej granicy   temperatury   -2   st.   C   (czyli   271   st.   K) -   bo   odmrozimy   tkankę.   Efekt   ten   osiąga   się równie      dobrze      poprzez      działanie      par dwutlenku    węgla    (troszkę    dłuższy    zabieg) albo      ciekłego      azotu      (troszkę      krótszy zabieg).     Nie     ma     żadnego     klinicznego znaczenia,    czy    uzyskamy    to    jednym    czy drugim       sposobem.       Jasne,       logiczne, oczywiste. Nawet dla średnio rozgarniętych.   Niestety,    od    kilku    tygodni    nie    jest    to,    ani jasne,   ani   oczywiste.   Za   to   jasne   i   oczywiste jest   co   innego:   kto   zaciera   ręce.   I   to   wcale nie z zimna.
Tomasz Borowski Redaktor Naczelny portalu Fizjopedia.pl