18 sierpnia 2008   Przemija kolejne lato albo fizjoterapeuto lecz się sam    Tomasz Borowski Każdy   fizjoterapeuta,   który   przynajmniej   raz   był   na   jakimś   kursie,   wie doskonale,   że   choćby nie   wiem   jak   mała   była   liczebnie   grupa   kursantów,   to   na   pytanie   prowadzącego,   czy   ktoś   na   sali ma    problem    z dowolną,    aktualnie    omawianą    częścią    ciała    (z    barkiem,    z    szyją,    z łokciem, z   biodrem,   etc.,   etc.)   -   zawsze   znajdzie   się   przynajmniej   jeden   przedstawiciel   naszego   fachu, wyrywający się do zademonstrowania na nim jakiejś sztuczki.   Co   ciekawe,   średnia wieku   grupy   nie   ma   tu   żadnego   istotnego   znaczenia.   Pamiętam,   że   od   zawsze mnie   to   zadziwiało.   Albo   jesteśmy   najbardziej   chorą   grupą   zawodową,   albo   najwięksi   z   nas hipochondrycy.    Niestety,    pesymistycznie    zakładam,    że    większości    z    nas    druga    ewentualność nie   dotyczy.   "Pesymistycznie",   bo   mimo   że   hipochondria   jest   nieuleczalna,   to   jednak   nie   daje powikłań, ani nie skazuje na życie z renty.   Wyniki   tak   poczynionych   obserwacji,   że   niejednokrotnie   jesteśmy   równie   (a   czasem   bardziej) chorzy   od   naszych   pacjentów,   mogą   nie   napawać   radością   ani   nas,   ani   tym   bardziej   naszych pacjentów.   Tu    od    razu    przypomina    się    żart,    powiązany    tematycznie    z    poprzednim    zdaniem    w    sposób, który   odgadnięciu   pozostawiam   drogim   Czytelnikom,   mając   niezachwianą   ufność   w   ich   finezję: "Jak      sprawdzić,      kto      jest      lepszym      przyjacielem:      żona      czy      pies?      Zamknij      ich w bagażniku i otwórz go po dwóch godzinach. Jak myślisz, kto się będzie cieszył na twój widok?"
PIERWSZY GŁOS DZIENNIKARSTWA FIZJOTERAPEUTYCZNEGO W POLSCE REKLAMA Strona ma charakter informacyjny i popularyzujący wiedzę z zakresu fizjoterapii. Redakcja Portalu nie bierze odpowiedzialności za skutki praktycznego wykorzystania treści zawartych na stronie. Portal Fizjopedia.pl nie bierze odpowiedzialności za treść reklam, umieszczonych na stronach portalu oraz za treści publikowane przez Czytelników na forach dyskusyjnych.   Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiały umieszczone na stronach portalu są własnością intelektualną Fizjopedia.pl.  Kopiowanie i wydruk bez podania źródła traktowane będą jako działania na szkodę portalu Fizjopedia.pl i ścigane wszelkimi, przewidzianymi prawem, środkami.     (c) Fizjopedia.pl, 2008-2017     FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEZALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
Punkty spustowe. Strefa wolnych felietonów
Tomasz Borowski Redaktor Naczelny portalu Fizjopedia.pl
Komentarze
O Portalu
Ostatnie felietony
Wyższa matematyka, czyli historie      z Trójkąta Bermudzkiego
Ostatnie rozmowy
Punkty spustowe. Strefa wolnych felietonów
FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEZALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
Redakcja Portalu nie bierze odpowiedzialności za skutki praktycznego wykorzystania treści zawartych na stronie. Portal Fizjopedia.pl nie bierze odpowiedzialności za treść reklam, umieszczonych na stronach portalu.   Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiały umieszczone na stronach portalu są własnością intelektualną Fizjopedia.pl.  Kopiowanie i wydruk bez podania źródła traktowane będą jako działania na szkodę portalu Fizjopedia.pl i ścigane wszelkimi, przewidzianymi prawem, środkami.     (c) Fizjopedia.pl, 2008-2017 FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
PIERWSZY GŁOS DZIENNIKARSTWA FIZJOTERAPEUTYCZNEGO
komentarze
o portalu
Punkty spustowe. Strefa wolnych felietonów
18 sierpnia 2008   Przemija kolejne lato albo fizjoterapeuto lecz się sam      Tomasz Borowski Każdy   fizjoterapeuta,   który   przynajmniej   raz był    na    jakimś    kursie,    wie doskonale,    że choćby    nie    wiem    jak    mała    była    liczebnie grupa        kursantów,        to        na        pytanie prowadzącego,   czy   ktoś   na   sali   ma   problem z dowolną,     aktualnie     omawianą     częścią ciała     (z     barkiem,     z     szyją,     z łokciem, z   biodrem,   etc.,   etc.)   -   zawsze   znajdzie   się przynajmniej   jeden   przedstawiciel   naszego fachu,     wyrywający     się     do zademonstro- wania na nim jakiejś sztuczki.   Co   ciekawe,   średnia wieku   grupy   nie   ma   tu żadnego    istotnego    znaczenia.    Pamiętam, że    od    zawsze    mnie    to    zadziwiało.    Albo jesteśmy        najbardziej        chorą        grupą zawodową,       albo       najwięksi       z       nas hipochondrycy.      Niestety,      pesymistycznie zakładam,     że     większości     z     nas     druga ewentualność                 nie                 dotyczy. "Pesymistycznie",   bo   mimo   że   hipochondria jest     nieuleczalna,     to     jednak     nie     daje powikłań, ani nie skazuje na życie z renty.   Wyniki    tak    poczynionych    obserwacji,    że niejednokrotnie   jesteśmy   równie   (a   czasem bardziej)    chorzy    od    naszych    pacjentów, mogą    nie    napawać    radością    ani    nas,    ani tym bardziej naszych pacjentów.   Tu   od   razu   przypomina   się   żart,   powiązany tematycznie     z     poprzednim     zdaniem     w sposób,     który     odgadnięciu     pozostawiam drogim    Czytelnikom,    mając    niezachwianą ufność    w    ich    finezję:    "Jak    sprawdzić,    kto jest   lepszym   przyjacielem:   żona   czy   pies? Zamknij    ich    w    bagażniku    i otwórz    go    po dwóch    godzinach.    Jak    myślisz,    kto    się będzie cieszył na twój widok?"
Tomasz Borowski Redaktor Naczelny portalu Fizjopedia.pl