7 kwietnia 2008   Zawartość cukrów w węglowodanach albo o relatywizmie    Tomasz Borowski W   imieniu   redakcji   portalu   i   osób   z   nami   współpracujących   dziękuję   za wszystkie   miłe   i   piękne życzenia   świąteczne,   jakie   wpłynęły   od naszych   Czytelników.   Jesteśmy   Wam   wdzięczni   za   te dowody sympatii.   Wpadła   mi   właśnie   w   ręce   butelka   coca-coli.   Kierowany,   zgubnym   niekiedy,   odruchem   czytania wszystkiego,    na    co    padnie    wzrok,    natrafiłem    na    przedziwny    opis    składu    tego    napoju, który umieszczono na etykiecie. Zaciekawiły mnie konkretnie dwie pozycje: "Węglowodany   -   10,6   g,   w   tym   Cukry   -   10,6g"   oraz   "Tłuszcz   -   0   g,   w   tym   Kwasy   Tłuszczowe Nasycone - 0 g".   Zacząłem   się   zrazu   zastanawiać   nad   tym,   czy   napisano   to   dla   idiotów,   czy   też   napisali   to   idioci (choć   przecież   jedno   drugiego   nie   wyklucza).      Ale   po   paru   chwilach   połączyłem   to   z zupełnie innym,   pozornie   niezwiązanym   tematycznie   wydarzeniem.   Otóż,   kiedy   byłem   na   kursie   prawa jazdy,   okazało   się,   że   składa   się   on   z   dwudziestu   godzin   wykładów   i trzydziestu   godzin   jazdy. Prowadzący    uświadomił    nas    jednak,    że    wymiar    czasowy    jazd    dotyczy    "godzin    zegarowych", a wykładów - "godzin lekcyjnych".   Przyznaję,   że   bardzo   mnie   zdziwiły   mnie   te   pojęcia.   Dotychczas   żyłem   w   błogim   przekonaniu, że   godzinę   mierzy   się   zegarem   i   wynosi   3600   sekund   -   ustalonej   ze śmiertelną   powagą   jednostki SI.      A   czterdzieści   pięć   minut,   to   po   prostu   trzy   kwadranse,   a   nie   jakaś   tam   "godzina   lekcyjna". Potem   przypomniałem   sobie,   że nauczycielskie   pensum   (czyli   etat)   wynosi   18   godzin.   Ale   godzin "lekcyjnych", czyli 45-minutowych. Brzmi to równie idiotycznie, co np. litry winiarskie (0,75 l).   Pomyślałem   sobie,   że   jak   inni   mogą,   to   my   też.   Niniejszym   postuluję   wprowadzenie   dwu   nowych jednostek   czasowych:   "minuty   zabiegowej"   -   60   sekund   i   "minuty   poczekalnianej"   -   100   sekund. Myślę,    że    rozróżnienie    to    znacznie    polepszy    warunki    naszej    pracy    i    zredukuje    pieklenie    się pacjentów siedzących w poczekalniach przed naszymi gabinetami.
PIERWSZY GŁOS DZIENNIKARSTWA FIZJOTERAPEUTYCZNEGO W POLSCE REKLAMA Strona ma charakter informacyjny i popularyzujący wiedzę z zakresu fizjoterapii. Redakcja Portalu nie bierze odpowiedzialności za skutki praktycznego wykorzystania treści zawartych na stronie. Portal Fizjopedia.pl nie bierze odpowiedzialności za treść reklam, umieszczonych na stronach portalu oraz za treści publikowane przez Czytelników na forach dyskusyjnych.   Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiały umieszczone na stronach portalu są własnością intelektualną Fizjopedia.pl.  Kopiowanie i wydruk bez podania źródła traktowane będą jako działania na szkodę portalu Fizjopedia.pl i ścigane wszelkimi, przewidzianymi prawem, środkami.     (c) Fizjopedia.pl, 2008-2017     FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEZALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
Punkty spustowe. Strefa wolnych felietonów
Tomasz Borowski Redaktor Naczelny portalu Fizjopedia.pl
Komentarze
O Portalu
Ostatnie felietony
Wyższa matematyka, czyli historie      z Trójkąta Bermudzkiego
Ostatnie rozmowy
Punkty spustowe. Strefa wolnych felietonów
FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEZALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
Redakcja Portalu nie bierze odpowiedzialności za skutki praktycznego wykorzystania treści zawartych na stronie. Portal Fizjopedia.pl nie bierze odpowiedzialności za treść reklam, umieszczonych na stronach portalu.   Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiały umieszczone na stronach portalu są własnością intelektualną Fizjopedia.pl.  Kopiowanie i wydruk bez podania źródła traktowane będą jako działania na szkodę portalu Fizjopedia.pl i ścigane wszelkimi, przewidzianymi prawem, środkami.     (c) Fizjopedia.pl, 2008-2017 FIZJOPEDIA.PL PORTAL NIEALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
PIERWSZY GŁOS DZIENNIKARSTWA FIZJOTERAPEUTYCZNEGO
komentarze
o portalu
Punkty spustowe. Strefa wolnych felietonów
7 kwietnia 2008   Zawartość cukrów w węglowodanach albo o relatywizmie      Tomasz Borowski W   imieniu   redakcji   portalu   i   osób   z   nami współpracujących      dziękuję      za wszystkie miłe    i    piękne    życzenia    świąteczne,    jakie wpłynęły   od naszych   Czytelników.   Jesteśmy Wam wdzięczni za te dowody sympatii.   Wpadła    mi    właśnie    w    ręce    butelka    coca- coli.       Kierowany,       zgubnym       niekiedy, odruchem     czytania     wszystkiego,     na     co padnie    wzrok,    natrafiłem    na    przedziwny opis   składu   tego   napoju,   który   umieszczono na    etykiecie.    Zaciekawiły    mnie    konkretnie dwie pozycje: "Węglowodany    -    10,6    g,    w    tym    Cukry    - 10,6g"   oraz   "Tłuszcz   -   0   g,   w   tym   Kwasy Tłuszczowe Nasycone - 0 g".   Zacząłem   się   zrazu   zastanawiać   nad   tym, czy   napisano   to   dla   idiotów,   czy   też   napisali to   idioci   (choć   przecież   jedno   drugiego   nie wyklucza).            Ale      po      paru      chwilach połączyłem    to    z zupełnie    innym,    pozornie niezwiązanym     tematycznie     wydarzeniem. Otóż,   kiedy   byłem   na   kursie   prawa   jazdy, okazało   się,   że   składa   się   on   z   dwudziestu godzin   wykładów   i trzydziestu   godzin   jazdy. Prowadzący    uświadomił    nas    jednak,    że wymiar     czasowy     jazd     dotyczy     "godzin zegarowych",      a      wykładów      -      "godzin lekcyjnych".   Przyznaję,   że   bardzo   mnie   zdziwiły   mnie   te pojęcia.      Dotychczas      żyłem      w      błogim przekonaniu,      że      godzinę      mierzy      się zegarem   i   wynosi   3600   sekund   -   ustalonej ze śmiertelną       powagą       jednostki       SI.       A   czterdzieści   pięć   minut,   to   po   prostu   trzy kwadranse,     a     nie     jakaś     tam     "godzina lekcyjna".     Potem     przypomniałem     sobie, że nauczycielskie      pensum      (czyli      etat) wynosi   18   godzin.   Ale   godzin   "lekcyjnych", czyli 45-minutowych.      Brzmi      to      równie idiotycznie, co np. litry winiarskie (0,75 l).   Pomyślałem   sobie,   że   jak   inni   mogą,   to   my też.     Niniejszym     postuluję     wprowadzenie dwu   nowych   jednostek   czasowych:   "minuty zabiegowej"      -      60      sekund      i      "minuty poczekalnianej"    -    100    sekund.    Myślę,    że rozróżnienie   to   znacznie   polepszy   warunki naszej     pracy     i     zredukuje     pieklenie     się pacjentów     siedzących     w     poczekalniach przed naszymi gabinetami.
Tomasz Borowski Redaktor Naczelny portalu Fizjopedia.pl