PORTAL NIEZALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
fizjopedia.pl
jesteśmy razem
11
lat!
jesteśmy razem
11
lat!
26 maja 2014 Wyższa Czy fizjoterapeuta jest rehabilitantem? Tomasz Borowski Z pozoru reklama maści beznadziejna jak inne. Przystojniak z wymalowanym na twarzy idyllicznym uśmiechem ćwiczy jakieś fantazyjne układy ze sztangą z rozanieloną panią, mającą być niby-pacjentką. Przypomina to mniej więcej radosne wyobrażenie o pracy fizjoterapeuty, jakie mają studenci na pierwszym roku. Nasz przystojniak z reklamy nie traci dobrego humoru, nawet wtedy, gdy jego koleżanka ze spotu, wyrżnie drzwiami w jego kolano. Troszkę się co najwyżej zmarszczy na czole, jak lekarz rehabilitacji zapytany o definicję reobazy, by z uśmiechem obwieścić widzowi: “jestem rehabilitantem”. No i masz! Myślę sobie: “Spieprzyli wszystko”. Tę samą nieprecyzyjność zobaczyć można w napisach końcowych, skądinąd ciekawego, filmu “Mój biegun”. W obsadzie aktorskiej, zamiast “fizjoterapeuty” znajdziemy “rehabilitanta”. Do każdego z widzów trafia więc informacja, że jesteśmy rehabilitantami, nie zaś jakimiś tam fizjoterapeutami. Można od czasu do czasu usłyszeć lub przeczytać na internetowych forach rewelacje o tym, że świętej pamięci profesor Dega miał zwyczaj przekonywać swoich słuchaczy, że termin “rehabilitant” odnosi się do pacjenta poddawanego rehabilitacji. Nie wiem, ile w tym prawdy, bo nie miałem okazji spotkać pana Profesora. Jak wszyscy wiemy, szanowny Profesor był światową sławą w dziedzinie ortopedii. Zupełnie niepotrzebne jest robienie z Niego guru w zakresie językoznawstwa. Nawet, jeśli profesor twierdziłby, że “rehabilitant” to określenie pacjenta - nie miałby racji. Rehabilitant to nie pacjent, tylko ktoś, kto go “rehabilituje” (w znaczeniu: poddaje terapii). Podobnie jak “hospitant” to ktoś, kto hospituje, czyli przychodzi do kogoś na hospitację; “protokolant” to ktoś, kto spisuje np. zeznania przesłuchiwanego; “serwisant” zaś to ten, który samochód naprawia, a nie ten, kto na naprawę czeka. Ja bym się zresztą za bardzo na pana Profesora nie powoływał, bo to za jego czasów wymyślono, by studia z zakresu fizjoterapii powrzucać do akademii wychowania fizycznego, a ich absolwentów nazwać dziwacznie magistrami rehabilitacji ruchowej, zamiast po prostu jak na całym cywilizowanym świecie: “fizjoterapeutami”. Co ciekawe, techników fizjoterapii uczono w policealnych studiach zawodowych, które miały w swojej nazwie słowo “medyczne”. Brzemienne skutki tej nierozważnej polityki edukacyjnej widzimy do dziś. Mamy od cholery równoważnych tytułów: “magister fizjoterapii”, “magister rehabilitacji ruchowej”, “magister wychowania fizycznego ze specjalnością rehabilitacja ruchowa”. Mamy spory kompetencyjne, kto jest “ważniejszy”: technik fizjoterapii czy absolwent licencjatu. Mamy ciągłe licytacje studentów akademii medycznych i akademii wychowania fizycznego, którzy z nich studiują na “lepszych” uczelniach. Mamy po prostu bałagan. Mamy również bałagan ze słowami “fizjoterapeuta” i “rehabilitant”. Mało kto już dziś pamięta czasy (a kto pamięta, nie bardzo się do tego pewnie przyznaje), gdy słowo “fizjoterapeuta” było synonimem technika fizjoterapii. Nie po to magister kończył studia na rehabilitacji, by go ktoś nazywał fizjoterapeutą. Byli więc fizjoterapeuci i magistrzy rehabilitacji. Tak było! Myślę, że czas najwyższy raz na zawsze ustalić: my, fizjoterapeuci jesteśmy fizjoterapeutami. I tego się konsekwentnie trzymajmy! Niech termin “rehabilitanci” określa lekarzy rehabilitacji, jeśli to pasuje przedstawicielom tej intrygującej specjalności. To, że lekarz rehabilitacji nikogo nie rehabilituje, to już nie nasz problem. Jedno jest pewne: tak, jak nie wypada nam używać pojęć: “dłoń”, “wypadnięcie dysku” czy “podudzie”, tak nie powinniśmy zamiennie stosować terminów “fizjoterapeuta” i “rehabilitant”. Tomasz Borowski

© Fizjopedia.pl - Portal niezależnej publicystyki fizjoterapeutycznej, 2008-2019

Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiały umieszczone na tej stronie są prawnie chronioną własnością intelektualną.

Kopiowanie, wydruk lub inne rozpowszechnianie bez podania źródła, będzie traktowane jako działanie na szkodę portalu i ścigane wszelkimi,

przewidzianymi prawem, środkami.

O PORTALU

© Fizjopedia.pl - Portal niezależnej publicystyki

fizjoterapeutycznej, 2008-2019

Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiały umieszczone

na stronach portalu są własnością intelektualną

portalu Fizjopedia.pl.

Kopiowanie i wydruk bez podania źródła traktowane

będą jako działania na szkodę portalu Fizjopedia.pl

i ścigane wszelkimi, przewidzianymi prawem,

środkami. Portal nie bierze odpowiedzialności

za treść zamieszczonych reklam.

Tomasz Borowski

Redaktor naczelny

PORTAL NIEZALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
fizjopedia.pl
26 maja 2014 Czy fizjoterapeuta jest rehabilitantem? Tomasz Borowski Z pozoru reklama maści beznadziejna jak inne. Przystojniak z wymalowanym na twarzy idyllicznym uśmiechem ćwiczy jakieś fantazyjne układy ze sztangą z rozanieloną panią, mającą być niby-pacjentką. Przypomina to mniej więcej radosne wyobrażenie o pracy fizjoterapeuty, jakie mają studenci na pierwszym roku. Nasz przystojniak z reklamy nie traci dobrego humoru, nawet wtedy, gdy jego koleżanka ze spotu, wyrżnie drzwiami w jego kolano. Troszkę się co najwyżej zmarszczy na czole, jak lekarz rehabilitacji zapytany o definicję reobazy, by z uśmiechem obwieścić widzowi: “jestem rehabilitantem”. No i masz! Myślę sobie: “Spieprzyli wszystko”. Tę samą nieprecyzyjność zobaczyć można w napisach końcowych, skądinąd ciekawego, filmu “Mój biegun”. W obsadzie aktorskiej, zamiast “fizjoterapeuty” znajdziemy “rehabilitanta”. Do każdego z widzów trafia więc informacja, że jesteśmy rehabilitantami, nie zaś jakimiś tam fizjoterapeutami. Można od czasu do czasu usłyszeć lub przeczytać na internetowych forach rewelacje o tym, że świętej pamięci profesor Dega miał zwyczaj przekonywać swoich słuchaczy, że termin “rehabilitant” odnosi się do pacjenta poddawanego rehabilitacji. Nie wiem, ile w tym prawdy, bo nie miałem okazji spotkać pana Profesora. Jak wszyscy wiemy, szanowny Profesor był światową sławą w dziedzinie ortopedii. Zupełnie niepotrzebne jest robienie z Niego guru w zakresie językoznawstwa. Nawet, jeśli profesor twierdziłby, że “rehabilitant” to określenie pacjenta - nie miałby racji. Rehabilitant to nie pacjent, tylko ktoś, kto go “rehabilituje” (w znaczeniu: poddaje terapii). Podobnie jak “hospitant” to ktoś, kto hospituje, czyli przychodzi do kogoś na hospitację; “protokolant” to ktoś, kto spisuje np. zeznania przesłuchiwanego; “serwisant” zaś to ten, który samochód naprawia, a nie ten, kto na naprawę czeka. Ja bym się zresztą za bardzo na pana Profesora nie powoływał, bo to za jego czasów wymyślono, by studia z zakresu fizjoterapii powrzucać do akademii wychowania fizycznego, a ich absolwentów nazwać dziwacznie magistrami rehabilitacji ruchowej, zamiast po prostu jak na całym cywilizowanym świecie: “fizjoterapeutami”. Co ciekawe, techników fizjoterapii uczono w policealnych studiach zawodowych, które miały w swojej nazwie słowo “medyczne”. Brzemienne skutki tej nierozważnej polityki edukacyjnej widzimy do dziś. Mamy od cholery równoważnych tytułów: “magister fizjoterapii”, “magister rehabilitacji ruchowej”, “magister wychowania fizycznego ze specjalnością rehabilitacja ruchowa”. Mamy spory kompetencyjne, kto jest “ważniejszy”: technik fizjoterapii czy absolwent licencjatu. Mamy ciągłe licytacje studentów akademii medycznych i akademii wychowania fizycznego, którzy z nich studiują na “lepszych” uczelniach. Mamy po prostu bałagan. Mamy również bałagan ze słowami “fizjoterapeuta” i “rehabilitant”. Mało kto już dziś pamięta czasy (a kto pamięta, nie bardzo się do tego pewnie przyznaje), gdy słowo “fizjoterapeuta” było synonimem technika fizjoterapii. Nie po to magister kończył studia na rehabilitacji, by go ktoś nazywał fizjoterapeutą. Byli więc fizjoterapeuci i magistrzy rehabilitacji. Tak było! Myślę, że czas najwyższy raz na zawsze ustalić: my, fizjoterapeuci jesteśmy fizjoterapeutami. I tego się konsekwentnie trzymajmy! Niech termin “rehabilitanci” określa lekarzy rehabilitacji, jeśli to pasuje przedstawicielom tej intrygującej specjalności. To, że lekarz rehabilitacji nikogo nie rehabilituje, to już nie nasz problem. Jedno jest pewne: tak, jak nie wypada nam używać pojęć: “dłoń”, “wypadnięcie dysku” czy “podudzie”, tak nie powinniśmy zamiennie stosować terminów “fizjoterapeuta” i “rehabilitant”.
O PORTALU